Strona Główna | Zarząd | Placówki | Kalendarz | Duchowość | Nowości | PocztaAdresownikLinki

 Papieski ornat od siostry Eufrozyny
    
23.01.2006 00:18:17

Parafia w Węglówce wzbogaciła się ostatnio o bardzo cenną pamiątkę związaną z Janem Pawłem II. Za sprawą siostry zakonnej Eufrozyny, sercanki, do górnego kościoła pw. Matki Boskiej Anielskiej trafił ornat papieski.

Siostra ta, przez długie lata pracująca przy Ojcu Świętym, równocześnie świadek jego ostatnich chwil życia, podczas niedawnej bytności w Polsce przekazała ornat, jeden z ostatnich, używanych za życia przez papieża, na ręce proboszcza z Węglówki, sercanina ks. Stanisława Stańczyka. - Jest to dla Węglówki drogocenny prezent - relikwia.

 

- Siostra Eufrozyna bardzo nas wzruszyła i zarazem zaskoczyła tym darem.

- cieszy się proboszcz. - Miało to miejsce podczas mszy świętej sprawowanej przez kardynała Stanisława Nagyiego, przyjaciela Węglówki i wielkiego przyjaciela zmarłego już papieża. Taką decyzję podjął pod koniec życia Jan Paweł II. W osobie siostry Eufrozyny nasza parafia miała swojego przedstawiciela w Watykanie, natomiast Węglówka stała się swoistym Castel Gandolfo dla kardynała Nagyiego, który co roku spędza tutaj swój urlop.

Jan Paweł II, będąc jeszcze biskupem krakowskim, przebywał w naszej parafii i wiele szczegółów z tego pobytu pozostało w pamięci kardynała. Węglówkę kojarzył on nie tylko jako pięknie położoną miejscowość, ale i jako miejsce pierwszych spotkań oazowych.

Siostra Eufrozyna, urodzona w Raciborowicach koło Wieliczki, niedawno obchodziła 50-lecie ślubów zakonnych, a jej rodzice, jak wspominała podczas przekazania papieskiego ornatu, właśnie w tym kościele, przed laty zawierali związek małżeński. Papieski ornat ofiarowany Węglówce jest jednym z niewielu w krakowskiej archidiecezji. Drugi, bardziej znany, znajduje się w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w krakowskich Łagiewnikach.

Ornat papieski jest dla węglowskiej parafii relikwią bezcenną, nie tylko z racji otwartego niedawno procesu beatyfikacyjnego zmarłego papieża Polaka.

ADOM

Źródło: Dziennik Polski