Powrót | Zarząd | Placówki | Kalendarz | Duchowość | Nowości | PocztaAdresownikLinki

  Pielgrzymka do Francji parafian z Bełchatowa i Sosnowca
    
30.06.2006 21:30:46

Dwie parafie w Polsce łączy obecność Sercanów oraz doświadczenie wspólnoty i radość pielgrzymowania. Wszystko za sprawą pielgrzymki do Francji, w której uczestniczyli parafianie z Bełchatowa i Sosnowca. Od 29 maja do 6 czerwca br. 70 osób odwiedziło Spiazzi we Włoszech, La Salette, Lourdes, Ars, Nevers, Paray Le Monial i Paryż we Francji wraz z duszpasterzami ks. W. Płatkiem i M. Iwańskim. O swoich wrażeniach piszą jej uczestnicy.

 

 

 

 

GALERIA


 

Pielgrzymka do Francji wiodła przez Sanktuaria Maryjne. Był to czas refleksji, modlitwy, oderwania się od codzienności, a jednocześnie czas spotkania z drugim człowiekiem i Panem Bogiem. Te miejsca, które odwiedziliśmy miały szczególny urok. Ja jednak wrócę myślami do La Salette i Ars La Salette - właśnie tutaj, w otoczeniu górskich szczytów, spotkali Piękną Panią Melania i Maksymin. Ujrzeli Matkę Bożą ubraną w długą suknię, fartuch, chustę i czepek. Jej głowa, ramiona, talia i buty otoczone były wieńcem róż. Na barkach miała dwa łańcuchy, na piersi krzyż, a na nim młotek i obcęgi. Piękna Pani płakała. Jej płacz spowodowany był cierpieniem, którego doświadczała przez grzechy ludzi. Taki obraz Matki, której twarz ukryta jest w dłoniach, zapada w pamięci i głęboko porusza każdego, kto odwiedzi La Salette. Przejmująca cisza, ośnieżone szczyty Alp skłaniają do refleksji nad sensem Orędzia, które objawiła Matka Boża dwojgu pastuszkom. Tutaj też możesz na chwilę zapomnieć o zgiełku miasta i wzbudzić w sobie refleksję - co jest najważniejsze w Twoim, jakże krótkim życiu. Może odnajdziesz tu odpowiedź, choć na jedno z wielu ważnych pytań.

Ars to miejsce związane ze św. Janem Vianney - patronem księży i proboszczów. Jan Maria Vianney, gdy przybył do Ars, zastał spustoszoną świątynię, w której od tygodni nie odprawiano Mszy świętej. Nawet nie wiedział, czy jest jeszcze Najświętszy Sakrament w tabernakulum. Padł krzyżem na stopniach ołtarza, ukrył twarz w dłoniach...i rozpłakał się [1]. Nie sposób zapomnieć o świętym proboszczu, pięknym miasteczku, w którym przyszło mu pracować. Nie było łatwo zjednać sobie serc oziębłych parafian. Ale wiara czyni cuda. Gdy w 1859 roku odchodził do Pana, cała Francja opłakiwała świętego proboszcza. Jakie dzisiaj jest Ars? Wydaje się, że Święty Maria Vianney czuwa nad miastem. Serdeczna atmosfera w Domu Pielgrzyma i zapach róż, który przenikał mroki nocy, zdają się o tym przypominać.

Jak dobrze było wędrować śladami Matki Bożej. Nie można w kilku słowach oddać atmosfery tych dni. Szliśmy do Matki z ufnością. Każdy z nas niósł ze sobą bagaż własnych doświadczeń. Piękna Pani oczekiwała na nas z miłością. Zawsze czeka…

Dorota Lichwała
Sosnowiec
 

***

Mam potrzebę podzielenia się tym, co zobaczyłam i czym zostałam obdarowana. Była to pielgrzymka wiary, w której Maryja była dla mnie przewodniczką, schronieniem i wsparciem. Spoglądałam na Nią i odczuwałam radość, nadzieję, która zawieść nie może. Każdy dzień to nowe przeżycie, odwiedziłam najpiękniejsze Sanktuaria Maryjne, pełne uroku La Salette i Lourdes.

La Salette położone jest wysoko w górach (1800 m. npm) żeby się tam dostać trzeba przejechać ciekawą a zarazem piękną trasą alpejską. Jest to Sanktuarium, które ma szczególny urok, dokoła góry, cisza a z boku statua Matki Bożej Płaczącej, aż się prosi o modlitwę i kontemplację. W tym odosobnieniu można szukać swojej przemiany na nowo.

Lourdes to miasteczko modlitwy, to miejsce, które ma przeogromną moc, bo łączy ludzkie serca, to miejsce gdzie człowiek zapomina o trudach swego życia, o troskach i zmartwieniach. Grota to miejsce szczególne, gdzie Matka Boża objawiła się św. Bernadetcie i źródło cudownej wody, a obok na skale wybudowane trzy bazyliki. Byłam tam by dziękować Matce Bożej za wstawiennictwo, za troskę i polecić się Jej dalszej opiece. Modlitwa do Maryi, szczególnie przed Grotą zmienia ludzkie serce i powoduje, że płyną łzy bólu i radości, których nikt się nie wstydzi. Msza św. przy Grocie, Droga Krzyżowa, Procesja Eucharystyczna, Procesja ze świecami, którą prowadzi Matka Boża to następne przeżycie, które trudno wyrazić w słowach, bo trzeba to przeżyć osobiście. Lourdes to miejsce nadziei dla ludzi, chorych i cierpiących, widok ten aż przeraża, ludzie mają zniekształcone twarze, ręce, są sparaliżowani, na wózkach i łóżkach, którzy nie słyszą i nie widzą, ale wierzą. Wierzą, że kropla cudownej wody wraz chorych wiarą i modlitwą odmieni ich życie.

W naszym pielgrzymowaniu codziennie uczestniczyliśmy we Mszy św. w w/w sanktuariach, a także w Kaplicy Matki Bożej od Cudownego Medalika, w kaplicy gdzie Jezus Chrystus objawił swoje Serce św. Małgorzacie Marii Alacogue w Paray – Le – Monial, Msza św. przy Madonnie De La Korona w Lado di Cardo.

Wielkim przeżyciem było odwiedzenie grobu św. Bernadetty w Nevers gdzie leży w szklanej trumnie niezmieniona od swojej śmierci.

Przejechaliśmy ponad 5 500 km., więc była to również interesująca trasa turystyczna, w której można było zobaczyć przepięknie położone Alpy i Pireneje. Zadbane sady winogronowe, oliwkowe i pola ryżowe.

Ostatni dzień pielgrzymowania to Paryż, zobaczyłam Pola Elizejskie, Łuk Triumfalny, Obelisk na Placu Zgody, Panteon, Sorbone, Katedre Notre Dame, w której pięknie wykuta w kamieniu jest droga Pana Jezusa od narodzin do zmartwychwstania, Pałac Sprawiedliwości i Kaplicę Sainte – Chapelle, w której są relikwie Korony Cierniowej Pana Jezusa i przepiękne witraże, w których dominuje błękit i czerwień.

Byłam również na najwyższym wzgórzu Paryża Montmartre z Bazyliką Sacre-Coeur, a także na wieży Eiffla, z której widać piękną panoramę miasta. Duszą tego miasta są mosty, najpiękniejszy to most Aleksandra III bogato zdobiony, pełen rzeźb i złoceń.

Dane mi było zobaczyć to wszystko na własne oczy odczuć wspaniałą atmosferę, jaka panuje w tych miejscach, dlatego podzieliłam się z wami tym, co tam widziałam i przeżyłam.

Danuta Mielczarek
Bełchatów

***

Pielgrzymka

Dwie rodziny Sercańskie
w autobusie się spotkały
i na pielgrzymkę razem wyruszały

Do miejsc Świętych
przez Matkę Kościoła wybranych
gdzie serce pełne nadziei
w pokorze składamy

Wyruszyły by o wstawiennictwo
Piękną Panią prosić
by łaski Boże
dla rodzin i przyjaciół wyprosić

W autobusie wspólne modlitwy i pieśni
ludzi do siebie zbliżyły
i przez te kilka dni drogi
życzliwość wzajemną zapewniły

Msze Święte w miejscach wyjątkowych
sprawowane
będą dla każdego z nich
niezapomniane

A miejsca przepiękne
Madonna wybierała
gdzie człowieka od zguby
i zapomnienia Boga ratowała

Spiazzi i La Salette
wysoko w górach położone
by w ciszy przyrody
zaproszenie Boga było zauważone

Święta Bernadetta i Święty Jan Vianney
swą prostotą i pokorą zachwycają
i do refleksji nad swoim życiem
każdego skłaniają

A w Paray le Monial
Święta Małgorzata
do wynagradzania Sercu Jezusa
wszystkich nas zaprasza

W wielkiej metropolii Paryskiej
niewielka kaplica ukryta
gdzie Niepokalanie Poczęta
łaskami obdarza człowieka



We wszystkich tych miejscach
chwile na kolanach spędzone
to serca radością i pokojem
wiary napełnione

Bo z ufnością do Maryi
intencje wszystkie zostały złożone
a dusze nową nadzieją wypełnione

Teraz do codzienności
wrócić już możemy
bogatsi wewnętrznie
duchowo uleczeni.

Iwona Bandura
Sosnowiec

 

Na pielgrzymkowym szlaku

Jest poniedziałek 29 maja 2006 r., godz.1500. Z błogosławieństwem naszego proboszcza, ks. Władysława Ostrowskiego SCJ wyruszamy z Bełchatowa do Sosnowca. Tam o godz.1800 uczestniczymy w Mszy św. rozpoczynającej do Francji. Jedzie nas 67 osób z dwóch parafii na czele z ks. Markiem Iwańskim SCJ i ks. Włodkiem Płatkiem SCJ, wikariuszem z Sosnowca. Pilotuje nas pani Agnieszka Kloc oraz kierowcy Krzysztof i Marek. Pierwszą noc spędzamy w autokarze. Jedziemy przez Czechy, Austrię do Włoch.

Pierwszy przystanek to Sanktuarium Madonna Della Corona w Spiazzi we Włoszech. Pięknie ukryty w górach, jakby przyklejony do skał kościół, w którym uczestniczymy we Mszy św, garść informacji historycznych, krótka modlitwa prywatna, a następnie wyruszamy do hotelu koło Werony. Jak to bywa na pielgrzymce nie ma spania i o godz. 500 jest pobudka, by jak najszybciej dojechać do La Sallete? Jedziemy przez piękne Dolomity. W górach rosną winorośle, a w dolinach są pola ryżowe.
La Sallete to klasztor położony w Alpach na wysokości 1800 m.n.p. morza. Tam Płacząca Matka Boża objawiła się pastuszkom Melanii i Maksyminowi i prosiła je, aby modliły się o nawrócenie grzeszników. Wytrysnęło źródełko wody, aby można obmyć się lub napić, bo jest to woda, która uzdrawia ludzi mocno wierzących.

W czwartek po noclegu wyruszamy do Lourdes. Poprzez serpentynach zjeżdżamy w dół. To sprawdzian dla naszych kierowców, ale nie tylko. Jedziemy w autokarze na piętrze, nad kierowcami siedzi siostra Mirosława, Danusia, mój mąż Adam i ja. Do tej pory mogliśmy spokojnie podziwiać piękno Alp. Jednak zjazd dzięki ostrym zakrętom nie jest już taki przyjemny. Każdy dzień pielgrzymkowy zaczynał się modlitwą i śpiewem pieśni i piosenek. Dziś jednak czy to z pobożności (czy też ze strachu) modlitwy wydają się jakby bardziej żarliwe. Wieczorem przyjeżdżamy do hotelu „Atlantic" w Lourdes, gdzie przyjmują nas rodacy Elżbieta i Grzegorz Kuczyńscy. Lourdes to piękne miasteczko, w którym Matka Boża objawiła się świętej Bernadecie aż 18 razy. Tutaj zatrzymujemy się na dwa noclegi. Zwiedzamy sanktuarium, uczestniczymy we Mszy świętej w grocie objawień, przechodzimy drogą krzyżową, aby następnie obmyć się w cudownej wodzie. Wieczorem procesja różańcowa ze świecami. Uczestniczymy w modlitwie i włączamy się śpiew międzynarodowy.

Dziś jest Zesłanie Ducha Świętego. W tym dniu Bóg zaprowadził nas do Ars, gdzie pracował i służył w konfesjonale patron proboszczów, święty ks. Jan Maria Vianey. Nie sposób zapomnieć o bardzo serdecznym przyjęciu zgotowanym wczoraj przez siostry w domu pielgrzyma. Ciepło bijące z oczu dziewczyn, a następnie śpiew pieśni Ave Maria, przełamał bariery językowe. Utworzyliśmy wspólny krąg i zaśpiewaliśmy "Barkę" i poczuliśmy się jak jedna wspólnota dzieci Bożych. Dalej Paray le Monial, miejsce gdzie początek mają pierwsze piątki miesiąca, a Księża Sercanie znajdują motywację do swego istnienia. Kaplica objawień Pana Jezusa jest dziś wieczernikiem, gdzie uczestniczymy w niedzielnej Eucharystii i przypominamy sobie nasze bierzmowanie. Na koniec dnia pojechaliśmy do Newers, aby zobaczyć wspomnianą św. Bernadettę, która leży od 1876 r. w szklanej trumnie, a ciało jej jest w takim stanie jak w dniu, w którym zmarła.

Na zakończenie został Paryż. Mieliśmy okazję zobaczyć wielkość tego miasta z wieży Eiffla, a następnie płynąc po Sekwanie podziwiać zabytki. Do domu wracaliśmy zmęczeni, ale umocnieni tymi świętymi miejscami. Dziękujemy Panu Bogu, Księżom i sobie nawzajem za dar pielgrzymki.

Teresa Podsadniak
Bełchatów
 

***


W załączeniu prezentujemy, za zgodą autorki, tomik wierszy napisanych przez uczestniczkę pielgrzymki, Iwonę Bandura z Sosnowca. W nim m.in. wiersz napisany w trakcie pielgrzymowania po Francji.
 

Iwona Bandura
„NARODZINY WIARY”

Dla moich przyjaciół

Czerwiec 2006r
 

 

WSTĘP

Poniższe wiersze są odzwierciedleniem mojej osobistej drogi wiary. Drogi, na którą weszłam zaledwie kilkanaście miesięcy temu. Dzisiaj już mogę powiedzieć, że słowa naszego wielkiego rodaka Papieża Jana Pawła II „Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi” naprawdę mają sens. W chwili, gdy przestałam się lękać całe moje życie zmieniło się i nic już nie jest takie samo.

W zeszłym roku nastąpiło moje „nawrócenie”, a może właściwsze byłoby określenie „zwrócenie” się do Boga. A wszystko dzięki temu, że przestałam się bać.

Zrozumiałam, że „nie lękać się”, to znaczy mieć odwagę wysłuchać głosu swojej duszy. Duszy, która dąży ku Bogu. W każdym z nas jest, bowiem ziarenko wiary i pragnienie podążania za słowem Bożym, ale jakże często nie pozwalamy temu ziarnu wykiełkować, a głos duszy zagłuszamy.

„Nie lękać się”, to znaczy również pokonać swój wstyd, że żyło się z dala od Boga.

 Jeżeli zechcemy otworzyć się na wołanie naszej duszy, to nastąpi moment, w którym wstyd i strach zostaną pokonane przez pragnienie pojednania się z Bogiem.

Przekonałam się również, że dużo łatwiej jest nam wyznać swoje grzechy Bogu niż powiedzieć o nich drugiemu człowiekowi – Księdzu, ale bez tego drugiego pojednanie z Bogiem nie jest możliwe.

Teraz wiem, że Bóg nie wyznacza żadnych granic i czeka na nas cały czas. To my musimy zechcieć odpowiedzieć na Jego zaproszenie. Ale żeby to zrobić, nie możemy się bać.

Gdy przestajemy się bać nasze serce może się wypełnić radością, pokojem i nadzieją, jaka płynie z wiary w Boga.

Kiedyś myślałam, że wiary można się nauczyć, teraz wiem, że to naprawdę jest łaska dana od Boga, wystarczy tylko zgodzić się na jej przyjęcie. Nie odmawiajmy Bogu. „Otwórzmy drzwi Chrystusowi”, a On nigdy nie zostawi nas samych.

Poniższe wiersze zostały ułożone tak by pokazywały drogę, jaką przeszłam, choć nie zawsze powstawały w tej kolejności. Pierwszym był „Przyjaciel” i był to dla mnie ratunek w chwili próby dla mojej wiary.

Zdecydowałam się opublikować te wiersze, po tym jak po odczytaniu kilku publicznie podeszła do mnie Pani Kasia i powiedziała, że wyrażają również to, co Ona czuje. Dlatego pragnę się nimi podzielić. Może komuś dodadzą odwagi, a może po prostu ich czytanie sprawi komuś przyjemność.

Są one również podziękowaniem dla Księży Sercanów, których spotkałam na swej drodze.

 

Iwona Bandura

07.06.2006r.

 

I nic już nie jest takie samo.

 

I nagle usłyszałam Twoje zaproszenie

- Pasterka roku 2004.

I wreszcie przestałam się lękać

- śmierć Jana Pawła II.

 

I odważyłam się przyjść, zapytać

To było pierwsze z Kapłanem spotkanie.

 

I nie było żadnego wyrzutu,

pytania żadnego.

I wyzbyłam się wstydu

w sercu skrywanego.

 

I było to pierwsze o wiarę w Boga pytanie,

na które do razu nie odpowiedziałam,

choć w głębi serca

już dobrze wiedziałam.

 

I były spotkania katechetyczne,

na których Cię poznawałam.

Na których dar czasu

i serca otrzymywałam.

 

A potem kupno pierwszego krzyżyka,

pod wpływem impulsu nagłego,

bo przyznać się musiałam

do Pana mojego.

 

I modlitwa w kaplicy adoracji

i przy Papieża grobie,

aby podziękować za otrzymane łaski

i przeprosić, że tak późno przychodzę.

 

I była samotna wizyta

w Łagiewnikach i Częstochowie,

bo musiałam po prostu

pobyć trochę przy Tobie.

 

I nadeszła chwila trudna,

choć tak oczekiwana

– pierwsza spowiedź

 i serdeczny uścisk dłoni Kapłana.

 

I uśmiech mą twarz rozpromienił,

w chwili, gdy chleb w Ciało Twoje

również dla mnie się przemienił.

 

I wreszcie przyszły Święta

tak oczekiwane.

Pierwsze tak prawdziwe,

bo z Tobą Panie.

 

I nic już nie jest takie samo.

 

I tylko czasami lęk,

by nie obrazić Ciebie

myślą niewłaściwą.

Ale to minie.

 

I tylko naucz mnie Panie

tej pokory prawdziwej,

i miłości bliźniego

niczym nie zachwianej.

 

17.04.2006r.

Z podziękowaniem dla Księdza Proboszcza Zbigniewa Nalepy,

 

Przyjaciel

 

I znowu Przyszedłeśś

 

w chwili lęku i smutku

usiadłeś w tym samym przedziale

w pociągu

 

tak, to Ty byłeś z tym księdzem

i usłyszałam o Twojej męce

i już wiedziałam

 

że

muszę iść na pierwszą

mszę niedzielną

i Ty tam będziesz

Przyjaciel

za drewnianym okienkiem

 

i wszystko minęło

znów jest radość i szczęście

 

01.04.2006r.

 

 

 Motyl

 

W dniu w którym mi przebaczyłeś Jezuu

motyl usiadł przed wejściem mojego domu.

Był słaby i bezbronny.

Nakryłam go moją dłonią i chciałam ochronić

przed nocą zimną i ciemną.

Przyniosłam do domu.

 

Rano przyleciał do mojego pokoju.

Usiadł na poduszce w kwiaty

tak jakby to była łąka.

Ale nie była.

 

Potem utonął.

 

Chciałam uratować motyla

ale zapomniałam

że motyla nie można mieć

tylko dla siebie.

 

Tak jak nie można zatrzymać

dla siebie miłości

którą Ty nam dajesz Panie.

Trzeba się nią podzielić.

To twoje przykazanie.

 

 

 Droga

 

Ulicami osiedlaa

szłam za symbolem Twej chwały

Krzyżem

i tylko zamknięte okna

tak bardzo mnie zadziwiały.

 

I nie mogłam uwierzyć

że ja kiedyś tak samo

kryłam się

przed tym znakiem.

Byłam

tak daleko.

 

Dziś już się nie boję

nie wstydzę pokazać

że

pragnę iść tą drogą

którą Ty wyznaczasz.

 

Wąska jest to ścieżka

i ciasna brama

miłość, oddanie, pokora

są tym,

czego wymaga.

 

08.04.2006r.

Wspominając Drogę Krzyżową przed Świętami Wielkanocnymi 2006r.

 

 

 

Anioł Stróż

 

Czy ktoś kiedyś widział Anioła Stróża??

Wszyscy odpowiedzą, że nie.

Czy ktoś widział, w jaki sposób on działa?

Mało kto odpowie, że wie.

 

Czy ktoś kiedyś miał Przyjaciela?

Wielu z nas odpowie, że ma.

Czy ktoś wie, co to jego oddanie?

Mało kto odpowie, że nie.

 

Czy więc naprawdę nie wiemy,

Co od Anioła Stróża otrzymujemy?

 

Ja wiem.

 

Aniele Boży, Przyjacielu mój

Ty zawsze przy mnie stój.

 

15.04.2006r.

Dla mojej Przyjaciółki Natalii – Przyjaciela, którego otrzymałam od Anioła Stróża,

 

 

Modlitwa

 

Przyjacielu mój drogii

padam dziś pod twoje nogi.

 

Miłować pragnę Cię

w każdej godzinie mej.

 

A kiedy upadnę niespodziewanie

pokornie proszę, uratuj mnie Panie.

 

21.04.2006r.

 

 

Wiosna

 

I znowu przyszła wiosna,,

park się zazielenił.

 

Przysiadły na ławkach

pary zakochanych.

Barwne i radosne,

jak na kwiatach motyle.

 

Tylko ja wciąż sama

choć już nie samotna.

 

Ale nie ma już żalu

i tej niecierpliwości okrutnej.

Utonęła w nadziei

którą Ty mi dałeś

Boże.

 

26.04.2006r.

 

 

 

Wiersz dla Siostry.

 

Chciałam napisać wierszz

taki specjalnie dla Ciebie,

lecz nie potrafiłam

 

Tyle powiedzieć Ci chciałam,

lecz w cztery oczy nie umiałam

 

Więc pomyślałam,

że wyślę Ci te które już napisałam,

bo one powiedzą Ci to

czego ja się bałam

a chcę byś o mnie wiedziała

 

I przeprosić jedynie mi wypada,

że jakoś do tych najdalej mamy

których najbardziej kochamy

 

26.04.2006r.

Obyśmy zawsze umieli rozmawiać o rzeczach najważniejszych z osobami najbliższymi.

 


 

Serce

 

Serce Jezusa jak serce człowieka,

a takie odmienne..

bo pokory i miłości pełne.

 

Tak niewielkie,

że całe w dłoni się mieści,

a wszystkie nasze grzechy

jest zdolne pomieścić.

 

Tak niesprawiedliwie

przez nas traktowane

całe od Boga

jest nam darowane.

 

03.05.2006r.

 

 

Dostrzegam Cię

 

Dostrzegam Cię w tym drzewie przydrożnym,,

co na rozstaju dróg wciąż stoi samotne.

I w śpiewie ptaka,

który przysiadł na jego gałęzi by odpocząć chwilę.

 

Dostrzegam Cię w polu, które po zimie długiej

odradza się do życia dzięki wytrwałej pracy rolnika.

I w sadzie, który czeka na pierwsze słońca promienie,

by znowu przybrać swe kwieciste odzienie.

 

Dostrzegam Cię w tej wąskiej ścieżce do lasu,

który ciągle taki dostojny, niezmienny.

I w głosie dzięcioła, który gdzieś w jego głębi

dziuplę wykuwa wytrwale,

jak człowiek swoje przeznaczenie.

 

Dostrzegam Cię w tym krajobrazie wiejskim,

tak prostym, że aż pięknym.

 

Dostrzegam Cię w tym wszystkim

i proszę o łaskę

bym mogła dostrzegać już zawsze.

 

03.05.2006r.

 

 

Nie potrafię

 

Nie potrafię Ci pięknie zaśpiewać,,

bo głos nie do śpiewania stworzony.

Nie potrafię pięknie się modlić,

bo słowa wyuczone ulatują z mej głowy.

Nie potrafię pięknie pisać,

bo reguł poezji nigdy nie poznałam.

 

Jedynie te wersy z serca płynące,

ofiarować Ci mogę,

bo nic innego nie mam.

 

03.05.2006r.

 

 

 

Codziennie wieczorem

 

Codziennie wieczorem klękamm

przed Twoim wizerunkiem Panie.

Nieduży krzyżyk i obrazek

z podpisem

„Jezu ufam Tobie”

wiszą u mnie na ścianie.

 

Pojawiły się tam w momencie

kiedy lękać się przestałam

i Ciebie Boże

tak bardzo pokochałam.

 

Co wieczór w modlitwie

składam Tobie w darze

całą moją duszę, całą wolę moją

i pragnę by me serce

zawsze było dla Ciebie

miłą ostoją.

 

Teraz jeszcze jedną prośbę

do mej modlitwy dołączam:

 

Nie pozwól mi nigdy Panie

bym za świętości ideałem goniącc

przeoczyła człowieka bliskiego

który nieśmiało przysiadł

na skaju serca mojego.

 

07.05.2006r

 

 

Dziękuję

 

Dziękuję Ci za życie które mi dałeśś

- już nigdy nie pomyślę że sensu w nim nie ma.

 

Dziękuję Ci za rodzinę której mnie ofiarowałeś

- już nigdy nie pomyślę że nikt mnie nie kocha.

 

Dziękuję Ci za przyjaciół którymi mnie obdarowałeś

- już nigdy nie pomyślę że jestem samotna.

 

Dziękuję Ci za pracę którą mi podarowałeś

- jeszcze nigdy nie byłam głodna.

 

Dziękuję Ci za ludzi których w mą stronę skierowałeś

- cenna to była dla mnie nauka.

 

Ale nade wszystko

 

Dziękuję Ci za łaskę wiary którą na mnie wylałeś

- już nigdy nie przestanę Cię kochać Panie..

 

 

08.05.2006r

 

 

Niebo

 

Niebo karbowane chmurami

nad zielonymi od zboża polami

promienie Twej chwały

ku Ziemi biegnące

 

Patrzę na to wszystko

i po prostu wierzę

że tego wszystkiego

Tyś jest stworzycielem

 

I modlitwa cicha

z mego serca strumykiem umyka

 

To przeprosiny i ofiarowanie

i prośba byś zawsze był przy mnie

mój Panie

 

I Ty Aniele Stróżu

zbyt daleko nie odlatuj

byś mnie ze swych czujnych oczu.

nigdy nie utracił.

 

20.05.2006r.

 

 

Pielgrzymka

 

Dwie rodziny Sercańskiee

w autobusie się spotkały

i na pielgrzymkę razem wyruszały

 

Do miejsc Świętych

przez Matkę Kościoła wybranych

gdzie serce pełne nadziei

w pokorze składamy

 

Wyruszyły by o wstawiennictwo

Piękną Panią prosić

by łaski Boże

dla rodzin i przyjaciół wyprosić

 

W autobusie wspólne modlitwy i pieśni

ludzi do siebie zbliżyły

i przez te kilka dni drogi

życzliwość wzajemną zapewniły

 

Msze Święte w miejscach wyjątkowych

sprawowane

będą dla każdego z nich

niezapomniane

 

A miejsca przepiękne

Madonna wybierała

gdzie człowieka od zguby

i zapomnienia Boga ratowała

 

Spiazzi i La Salette

wysoko w górach położone

by w ciszy przyrody

zaproszenie Boga było zauważone

 

Święta Bernadetta i Święty Jan Vianney

swą prostotą i pokorą zachwycają

i do refleksji nad swoim życiem

każdego skłaniają

 

A w Paray le Monial

Święta Małgorzataa

do wynagradzania Sercu Jezusa

wszystkich nas zaprasza

 

W wielkiej metropolii Paryskiej

niewielka kaplica ukryta

gdzie Niepokalanie Poczęta

łaskami obdarza człowieka

 

 

 

We wszystkich tych miejscach

chwile na kolanach spędzone

to serca radością i pokojem

wiary napełnione

 

Bo z ufnością do Maryi

intencje wszystkie zostały złożone

a dusze nową nadzieją wypełnione

 

Teraz do codzienności

wrócić już możemy

bogatsi wewnętrznie

duchowo uleczeni.

 

06.06.2006r.

 

 

Modlitwa II

 

Panie Boże który Jesteśś

nie pozwól mi nigdy się bać

przyjąć to co dla mnie wyznaczyłeś

z pełną świadomością

że Twoja wola nie moja ma się dziać.

Pokornie proszę

nie pozwól mi się bać.

 

Nie pozwól mi przeoczyć

znaków które dajesz mi.

Nie pozwól zgrzeszyć pychą

oczekując czegoś więcej