|
|||||||||||||||
|
Pielgrzymka do Francji wiodła przez Sanktuaria Maryjne. Był to czas refleksji, modlitwy, oderwania się od codzienności, a jednocześnie czas spotkania z drugim człowiekiem i Panem Bogiem. Te miejsca, które odwiedziliśmy miały szczególny urok. Ja jednak wrócę myślami do La Salette i Ars La Salette - właśnie tutaj, w otoczeniu górskich szczytów, spotkali Piękną Panią Melania i Maksymin. Ujrzeli Matkę Bożą ubraną w długą suknię, fartuch, chustę i czepek. Jej głowa, ramiona, talia i buty otoczone były wieńcem róż. Na barkach miała dwa łańcuchy, na piersi krzyż, a na nim młotek i obcęgi. Piękna Pani płakała. Jej płacz spowodowany był cierpieniem, którego doświadczała przez grzechy ludzi. Taki obraz Matki, której twarz ukryta jest w dłoniach, zapada w pamięci i głęboko porusza każdego, kto odwiedzi La Salette. Przejmująca cisza, ośnieżone szczyty Alp skłaniają do refleksji nad sensem Orędzia, które objawiła Matka Boża dwojgu pastuszkom. Tutaj też możesz na chwilę zapomnieć o zgiełku miasta i wzbudzić w sobie refleksję - co jest najważniejsze w Twoim, jakże krótkim życiu. Może odnajdziesz tu odpowiedź, choć na jedno z wielu ważnych pytań. Ars to miejsce związane ze św. Janem Vianney - patronem księży i proboszczów. Jan Maria Vianney, gdy przybył do Ars, zastał spustoszoną świątynię, w której od tygodni nie odprawiano Mszy świętej. Nawet nie wiedział, czy jest jeszcze Najświętszy Sakrament w tabernakulum. Padł krzyżem na stopniach ołtarza, ukrył twarz w dłoniach...i rozpłakał się [1]. Nie sposób zapomnieć o świętym proboszczu, pięknym miasteczku, w którym przyszło mu pracować. Nie było łatwo zjednać sobie serc oziębłych parafian. Ale wiara czyni cuda. Gdy w 1859 roku odchodził do Pana, cała Francja opłakiwała świętego proboszcza. Jakie dzisiaj jest Ars? Wydaje się, że Święty Maria Vianney czuwa nad miastem. Serdeczna atmosfera w Domu Pielgrzyma i zapach róż, który przenikał mroki nocy, zdają się o tym przypominać. Jak dobrze było wędrować śladami Matki Bożej. Nie można w kilku słowach oddać atmosfery tych dni. Szliśmy do Matki z ufnością. Każdy z nas niósł ze sobą bagaż własnych doświadczeń. Piękna Pani oczekiwała na nas z miłością. Zawsze czeka…
Dorota Lichwała *** Mam potrzebę podzielenia się tym, co zobaczyłam i czym zostałam obdarowana. Była to pielgrzymka wiary, w której Maryja była dla mnie przewodniczką, schronieniem i wsparciem. Spoglądałam na Nią i odczuwałam radość, nadzieję, która zawieść nie może. Każdy dzień to nowe przeżycie, odwiedziłam najpiękniejsze Sanktuaria Maryjne, pełne uroku La Salette i Lourdes. La Salette położone jest wysoko w górach (1800 m. npm) żeby się tam dostać trzeba przejechać ciekawą a zarazem piękną trasą alpejską. Jest to Sanktuarium, które ma szczególny urok, dokoła góry, cisza a z boku statua Matki Bożej Płaczącej, aż się prosi o modlitwę i kontemplację. W tym odosobnieniu można szukać swojej przemiany na nowo. Lourdes to miasteczko modlitwy, to miejsce, które ma przeogromną moc, bo łączy ludzkie serca, to miejsce gdzie człowiek zapomina o trudach swego życia, o troskach i zmartwieniach. Grota to miejsce szczególne, gdzie Matka Boża objawiła się św. Bernadetcie i źródło cudownej wody, a obok na skale wybudowane trzy bazyliki. Byłam tam by dziękować Matce Bożej za wstawiennictwo, za troskę i polecić się Jej dalszej opiece. Modlitwa do Maryi, szczególnie przed Grotą zmienia ludzkie serce i powoduje, że płyną łzy bólu i radości, których nikt się nie wstydzi. Msza św. przy Grocie, Droga Krzyżowa, Procesja Eucharystyczna, Procesja ze świecami, którą prowadzi Matka Boża to następne przeżycie, które trudno wyrazić w słowach, bo trzeba to przeżyć osobiście. Lourdes to miejsce nadziei dla ludzi, chorych i cierpiących, widok ten aż przeraża, ludzie mają zniekształcone twarze, ręce, są sparaliżowani, na wózkach i łóżkach, którzy nie słyszą i nie widzą, ale wierzą. Wierzą, że kropla cudownej wody wraz chorych wiarą i modlitwą odmieni ich życie. W naszym pielgrzymowaniu codziennie uczestniczyliśmy we Mszy św. w w/w sanktuariach, a także w Kaplicy Matki Bożej od Cudownego Medalika, w kaplicy gdzie Jezus Chrystus objawił swoje Serce św. Małgorzacie Marii Alacogue w Paray – Le – Monial, Msza św. przy Madonnie De La Korona w Lado di Cardo. Wielkim przeżyciem było odwiedzenie grobu św. Bernadetty w Nevers gdzie leży w szklanej trumnie niezmieniona od swojej śmierci. Przejechaliśmy ponad 5 500 km., więc była to również interesująca trasa turystyczna, w której można było zobaczyć przepięknie położone Alpy i Pireneje. Zadbane sady winogronowe, oliwkowe i pola ryżowe. Ostatni dzień pielgrzymowania to Paryż, zobaczyłam Pola Elizejskie, Łuk Triumfalny, Obelisk na Placu Zgody, Panteon, Sorbone, Katedre Notre Dame, w której pięknie wykuta w kamieniu jest droga Pana Jezusa od narodzin do zmartwychwstania, Pałac Sprawiedliwości i Kaplicę Sainte – Chapelle, w której są relikwie Korony Cierniowej Pana Jezusa i przepiękne witraże, w których dominuje błękit i czerwień. Byłam również na najwyższym wzgórzu Paryża Montmartre z Bazyliką Sacre-Coeur, a także na wieży Eiffla, z której widać piękną panoramę miasta. Duszą tego miasta są mosty, najpiękniejszy to most Aleksandra III bogato zdobiony, pełen rzeźb i złoceń. Dane mi było zobaczyć to wszystko na własne oczy odczuć wspaniałą atmosferę, jaka panuje w tych miejscach, dlatego podzieliłam się z wami tym, co tam widziałam i przeżyłam.
Danuta Mielczarek *** Pielgrzymka
Dwie rodziny Sercańskie
Na pielgrzymkowym szlaku Jest poniedziałek 29 maja 2006 r., godz.1500. Z błogosławieństwem naszego proboszcza, ks. Władysława Ostrowskiego SCJ wyruszamy z Bełchatowa do Sosnowca. Tam o godz.1800 uczestniczymy w Mszy św. rozpoczynającej do Francji. Jedzie nas 67 osób z dwóch parafii na czele z ks. Markiem Iwańskim SCJ i ks. Włodkiem Płatkiem SCJ, wikariuszem z Sosnowca. Pilotuje nas pani Agnieszka Kloc oraz kierowcy Krzysztof i Marek. Pierwszą noc spędzamy w autokarze. Jedziemy przez Czechy, Austrię do Włoch.
Pierwszy przystanek to Sanktuarium Madonna Della Corona w
Spiazzi we Włoszech. Pięknie ukryty w górach, jakby przyklejony do skał
kościół, w którym uczestniczymy we Mszy św, garść informacji
historycznych, krótka modlitwa prywatna, a następnie wyruszamy do hotelu
koło Werony. Jak to bywa na pielgrzymce nie ma spania i o godz. 500 jest
pobudka, by jak najszybciej dojechać do La Sallete? Jedziemy przez
piękne Dolomity. W górach rosną winorośle, a w dolinach są pola ryżowe.
W czwartek po noclegu wyruszamy do Lourdes. Poprzez serpentynach zjeżdżamy w dół. To sprawdzian dla naszych kierowców, ale nie tylko. Jedziemy w autokarze na piętrze, nad kierowcami siedzi siostra Mirosława, Danusia, mój mąż Adam i ja. Do tej pory mogliśmy spokojnie podziwiać piękno Alp. Jednak zjazd dzięki ostrym zakrętom nie jest już taki przyjemny. Każdy dzień pielgrzymkowy zaczynał się modlitwą i śpiewem pieśni i piosenek. Dziś jednak czy to z pobożności (czy też ze strachu) modlitwy wydają się jakby bardziej żarliwe. Wieczorem przyjeżdżamy do hotelu „Atlantic" w Lourdes, gdzie przyjmują nas rodacy Elżbieta i Grzegorz Kuczyńscy. Lourdes to piękne miasteczko, w którym Matka Boża objawiła się świętej Bernadecie aż 18 razy. Tutaj zatrzymujemy się na dwa noclegi. Zwiedzamy sanktuarium, uczestniczymy we Mszy świętej w grocie objawień, przechodzimy drogą krzyżową, aby następnie obmyć się w cudownej wodzie. Wieczorem procesja różańcowa ze świecami. Uczestniczymy w modlitwie i włączamy się śpiew międzynarodowy. Dziś jest Zesłanie Ducha Świętego. W tym dniu Bóg zaprowadził nas do Ars, gdzie pracował i służył w konfesjonale patron proboszczów, święty ks. Jan Maria Vianey. Nie sposób zapomnieć o bardzo serdecznym przyjęciu zgotowanym wczoraj przez siostry w domu pielgrzyma. Ciepło bijące z oczu dziewczyn, a następnie śpiew pieśni Ave Maria, przełamał bariery językowe. Utworzyliśmy wspólny krąg i zaśpiewaliśmy "Barkę" i poczuliśmy się jak jedna wspólnota dzieci Bożych. Dalej Paray le Monial, miejsce gdzie początek mają pierwsze piątki miesiąca, a Księża Sercanie znajdują motywację do swego istnienia. Kaplica objawień Pana Jezusa jest dziś wieczernikiem, gdzie uczestniczymy w niedzielnej Eucharystii i przypominamy sobie nasze bierzmowanie. Na koniec dnia pojechaliśmy do Newers, aby zobaczyć wspomnianą św. Bernadettę, która leży od 1876 r. w szklanej trumnie, a ciało jej jest w takim stanie jak w dniu, w którym zmarła. Na zakończenie został Paryż. Mieliśmy okazję zobaczyć wielkość tego miasta z wieży Eiffla, a następnie płynąc po Sekwanie podziwiać zabytki. Do domu wracaliśmy zmęczeni, ale umocnieni tymi świętymi miejscami. Dziękujemy Panu Bogu, Księżom i sobie nawzajem za dar pielgrzymki.
Teresa Podsadniak ***
Iwona Bandura
WSTĘP Poniższe wiersze są odzwierciedleniem mojej osobistej drogi wiary. Drogi, na którą weszłam zaledwie kilkanaście miesięcy temu. Dzisiaj już mogę powiedzieć, że słowa naszego wielkiego rodaka Papieża Jana Pawła II „Nie lękajcie się, otwórzcie drzwi Chrystusowi” naprawdę mają sens. W chwili, gdy przestałam się lękać całe moje życie zmieniło się i nic już nie jest takie samo. W zeszłym roku nastąpiło moje „nawrócenie”, a może właściwsze byłoby określenie „zwrócenie” się do Boga. A wszystko dzięki temu, że przestałam się bać. Zrozumiałam, że „nie lękać się”, to znaczy mieć odwagę wysłuchać głosu swojej duszy. Duszy, która dąży ku Bogu. W każdym z nas jest, bowiem ziarenko wiary i pragnienie podążania za słowem Bożym, ale jakże często nie pozwalamy temu ziarnu wykiełkować, a głos duszy zagłuszamy. „Nie lękać się”, to znaczy również pokonać swój wstyd, że żyło się z dala od Boga. Jeżeli zechcemy otworzyć się na wołanie naszej duszy, to nastąpi moment, w którym wstyd i strach zostaną pokonane przez pragnienie pojednania się z Bogiem. Przekonałam się również, że dużo łatwiej jest nam wyznać swoje grzechy Bogu niż powiedzieć o nich drugiemu człowiekowi – Księdzu, ale bez tego drugiego pojednanie z Bogiem nie jest możliwe. Teraz wiem, że Bóg nie wyznacza żadnych granic i czeka na nas cały czas. To my musimy zechcieć odpowiedzieć na Jego zaproszenie. Ale żeby to zrobić, nie możemy się bać. Gdy przestajemy się bać nasze serce może się wypełnić radością, pokojem i nadzieją, jaka płynie z wiary w Boga. Kiedyś myślałam, że wiary można się nauczyć, teraz wiem, że to naprawdę jest łaska dana od Boga, wystarczy tylko zgodzić się na jej przyjęcie. Nie odmawiajmy Bogu. „Otwórzmy drzwi Chrystusowi”, a On nigdy nie zostawi nas samych. Poniższe wiersze zostały ułożone tak by pokazywały drogę, jaką przeszłam, choć nie zawsze powstawały w tej kolejności. Pierwszym był „Przyjaciel” i był to dla mnie ratunek w chwili próby dla mojej wiary. Zdecydowałam się opublikować te wiersze, po tym jak po odczytaniu kilku publicznie podeszła do mnie Pani Kasia i powiedziała, że wyrażają również to, co Ona czuje. Dlatego pragnę się nimi podzielić. Może komuś dodadzą odwagi, a może po prostu ich czytanie sprawi komuś przyjemność. Są one również podziękowaniem dla Księży Sercanów, których spotkałam na swej drodze.
Iwona Bandura 07.06.2006r.
I nic już nie jest takie samo.
I nagle usłyszałam Twoje zaproszenie - Pasterka roku 2004. I wreszcie przestałam się lękać - śmierć Jana Pawła II.
I odważyłam się przyjść, zapytać To było pierwsze z Kapłanem spotkanie.
I nie było żadnego wyrzutu, pytania żadnego. I wyzbyłam się wstydu w sercu skrywanego.
I było to pierwsze o wiarę w Boga pytanie, na które do razu nie odpowiedziałam, choć w głębi serca już dobrze wiedziałam.
I były spotkania katechetyczne, na których Cię poznawałam. Na których dar czasu i serca otrzymywałam.
A potem kupno pierwszego krzyżyka, pod wpływem impulsu nagłego, bo przyznać się musiałam do Pana mojego.
I modlitwa w kaplicy adoracji i przy Papieża grobie, aby podziękować za otrzymane łaski i przeprosić, że tak późno przychodzę.
I była samotna wizyta w Łagiewnikach i Częstochowie, bo musiałam po prostu pobyć trochę przy Tobie.
I nadeszła chwila trudna, choć tak oczekiwana – pierwsza spowiedź i serdeczny uścisk dłoni Kapłana.
I uśmiech mą twarz rozpromienił, w chwili, gdy chleb w Ciało Twoje również dla mnie się przemienił.
I wreszcie przyszły Święta tak oczekiwane. Pierwsze tak prawdziwe, bo z Tobą Panie.
I nic już nie jest takie samo.
I tylko czasami lęk, by nie obrazić Ciebie myślą niewłaściwą. Ale to minie.
I tylko naucz mnie Panie tej pokory prawdziwej, i miłości bliźniego niczym nie zachwianej.
17.04.2006r. Z podziękowaniem dla Księdza Proboszcza Zbigniewa Nalepy,
Przyjaciel
I znowu Przyszedłeśś
w chwili lęku i smutku usiadłeś w tym samym przedziale w pociągu
tak, to Ty byłeś z tym księdzem i usłyszałam o Twojej męce i już wiedziałam
że muszę iść na pierwszą mszę niedzielną i Ty tam będziesz Przyjaciel za drewnianym okienkiem
i wszystko minęło znów jest radość i szczęście
01.04.2006r.
Motyl
W dniu w którym mi przebaczyłeś Jezuu motyl usiadł przed wejściem mojego domu. Był słaby i bezbronny. Nakryłam go moją dłonią i chciałam ochronić przed nocą zimną i ciemną. Przyniosłam do domu.
Rano przyleciał do mojego pokoju. Usiadł na poduszce w kwiaty tak jakby to była łąka. Ale nie była.
Potem utonął.
Chciałam uratować motyla ale zapomniałam że motyla nie można mieć tylko dla siebie.
Tak jak nie można zatrzymać dla siebie miłości którą Ty nam dajesz Panie. Trzeba się nią podzielić. To twoje przykazanie.
Droga
Ulicami osiedlaa szłam za symbolem Twej chwały Krzyżem i tylko zamknięte okna tak bardzo mnie zadziwiały.
I nie mogłam uwierzyć że ja kiedyś tak samo kryłam się przed tym znakiem. Byłam tak daleko.
Dziś już się nie boję nie wstydzę pokazać że pragnę iść tą drogą którą Ty wyznaczasz.
Wąska jest to ścieżka i ciasna brama miłość, oddanie, pokora są tym, czego wymaga.
08.04.2006r. Wspominając Drogę Krzyżową przed Świętami Wielkanocnymi 2006r.
Anioł Stróż
Czy ktoś kiedyś widział Anioła Stróża?? Wszyscy odpowiedzą, że nie. Czy ktoś widział, w jaki sposób on działa? Mało kto odpowie, że wie.
Czy ktoś kiedyś miał Przyjaciela? Wielu z nas odpowie, że ma. Czy ktoś wie, co to jego oddanie? Mało kto odpowie, że nie.
Czy więc naprawdę nie wiemy, Co od Anioła Stróża otrzymujemy?
Ja wiem.
Aniele Boży, Przyjacielu mój Ty zawsze przy mnie stój.
15.04.2006r. Dla mojej Przyjaciółki Natalii – Przyjaciela, którego otrzymałam od Anioła Stróża,
Modlitwa
Przyjacielu mój drogii padam dziś pod twoje nogi.
Miłować pragnę Cię w każdej godzinie mej.
A kiedy upadnę niespodziewanie pokornie proszę, uratuj mnie Panie.
21.04.2006r.
Wiosna
I znowu przyszła wiosna,, park się zazielenił.
Przysiadły na ławkach pary zakochanych. Barwne i radosne, jak na kwiatach motyle.
Tylko ja wciąż sama choć już nie samotna.
Ale nie ma już żalu i tej niecierpliwości okrutnej. Utonęła w nadziei którą Ty mi dałeś Boże.
26.04.2006r.
Wiersz dla Siostry.
Chciałam napisać wierszz taki specjalnie dla Ciebie, lecz nie potrafiłam
Tyle powiedzieć Ci chciałam, lecz w cztery oczy nie umiałam
Więc pomyślałam, że wyślę Ci te które już napisałam, bo one powiedzą Ci to czego ja się bałam a chcę byś o mnie wiedziała
I przeprosić jedynie mi wypada, że jakoś do tych najdalej mamy których najbardziej kochamy
26.04.2006r. Obyśmy zawsze umieli rozmawiać o rzeczach najważniejszych z osobami najbliższymi.
Serce
Serce Jezusa jak serce człowieka, a takie odmienne.. bo pokory i miłości pełne.
Tak niewielkie, że całe w dłoni się mieści, a wszystkie nasze grzechy jest zdolne pomieścić.
Tak niesprawiedliwie przez nas traktowane całe od Boga jest nam darowane.
03.05.2006r.
Dostrzegam Cię
Dostrzegam Cię w tym drzewie przydrożnym,, co na rozstaju dróg wciąż stoi samotne. I w śpiewie ptaka, który przysiadł na jego gałęzi by odpocząć chwilę.
Dostrzegam Cię w polu, które po zimie długiej odradza się do życia dzięki wytrwałej pracy rolnika. I w sadzie, który czeka na pierwsze słońca promienie, by znowu przybrać swe kwieciste odzienie.
Dostrzegam Cię w tej wąskiej ścieżce do lasu, który ciągle taki dostojny, niezmienny. I w głosie dzięcioła, który gdzieś w jego głębi dziuplę wykuwa wytrwale, jak człowiek swoje przeznaczenie.
Dostrzegam Cię w tym krajobrazie wiejskim, tak prostym, że aż pięknym.
Dostrzegam Cię w tym wszystkim i proszę o łaskę bym mogła dostrzegać już zawsze.
03.05.2006r.
Nie potrafię
Nie potrafię Ci pięknie zaśpiewać,, bo głos nie do śpiewania stworzony. Nie potrafię pięknie się modlić, bo słowa wyuczone ulatują z mej głowy. Nie potrafię pięknie pisać, bo reguł poezji nigdy nie poznałam.
Jedynie te wersy z serca płynące, ofiarować Ci mogę, bo nic innego nie mam.
03.05.2006r.
Codziennie wieczorem
Codziennie wieczorem klękamm przed Twoim wizerunkiem Panie. Nieduży krzyżyk i obrazek z podpisem „Jezu ufam Tobie” wiszą u mnie na ścianie.
Pojawiły się tam w momencie kiedy lękać się przestałam i Ciebie Boże tak bardzo pokochałam.
Co wieczór w modlitwie składam Tobie w darze całą moją duszę, całą wolę moją i pragnę by me serce zawsze było dla Ciebie miłą ostoją.
Teraz jeszcze jedną prośbę do mej modlitwy dołączam:
Nie pozwól mi nigdy Panie bym za świętości ideałem goniącc przeoczyła człowieka bliskiego który nieśmiało przysiadł na skaju serca mojego.
07.05.2006r
Dziękuję
Dziękuję Ci za życie które mi dałeśś - już nigdy nie pomyślę że sensu w nim nie ma.
Dziękuję Ci za rodzinę której mnie ofiarowałeś - już nigdy nie pomyślę że nikt mnie nie kocha.
Dziękuję Ci za przyjaciół którymi mnie obdarowałeś - już nigdy nie pomyślę że jestem samotna.
Dziękuję Ci za pracę którą mi podarowałeś - jeszcze nigdy nie byłam głodna.
Dziękuję Ci za ludzi których w mą stronę skierowałeś - cenna to była dla mnie nauka.
Ale nade wszystko
Dziękuję Ci za łaskę wiary którą na mnie wylałeś - już nigdy nie przestanę Cię kochać Panie..
08.05.2006r
Niebo
Niebo karbowane chmurami nad zielonymi od zboża polami promienie Twej chwały ku Ziemi biegnące
Patrzę na to wszystko i po prostu wierzę że tego wszystkiego Tyś jest stworzycielem
I modlitwa cicha z mego serca strumykiem umyka
To przeprosiny i ofiarowanie i prośba byś zawsze był przy mnie mój Panie
I Ty Aniele Stróżu zbyt daleko nie odlatuj byś mnie ze swych czujnych oczu. nigdy nie utracił.
20.05.2006r.
Pielgrzymka
Dwie rodziny Sercańskiee w autobusie się spotkały i na pielgrzymkę razem wyruszały
Do miejsc Świętych przez Matkę Kościoła wybranych gdzie serce pełne nadziei w pokorze składamy
Wyruszyły by o wstawiennictwo Piękną Panią prosić by łaski Boże dla rodzin i przyjaciół wyprosić
W autobusie wspólne modlitwy i pieśni ludzi do siebie zbliżyły i przez te kilka dni drogi życzliwość wzajemną zapewniły
Msze Święte w miejscach wyjątkowych sprawowane będą dla każdego z nich niezapomniane
A miejsca przepiękne Madonna wybierała gdzie człowieka od zguby i zapomnienia Boga ratowała
Spiazzi i La Salette wysoko w górach położone by w ciszy przyrody zaproszenie Boga było zauważone
Święta Bernadetta i Święty Jan Vianney swą prostotą i pokorą zachwycają i do refleksji nad swoim życiem każdego skłaniają
A w Paray le Monial Święta Małgorzataa do wynagradzania Sercu Jezusa wszystkich nas zaprasza
W wielkiej metropolii Paryskiej niewielka kaplica ukryta gdzie Niepokalanie Poczęta łaskami obdarza człowieka
We wszystkich tych miejscach chwile na kolanach spędzone to serca radością i pokojem wiary napełnione
Bo z ufnością do Maryi intencje wszystkie zostały złożone a dusze nową nadzieją wypełnione
Teraz do codzienności wrócić już możemy bogatsi wewnętrznie duchowo uleczeni.
06.06.2006r.
Modlitwa II
Panie Boże który Jesteśś nie pozwól mi nigdy się bać przyjąć to co dla mnie wyznaczyłeś z pełną świadomością że Twoja wola nie moja ma się dziać. Pokornie proszę nie pozwól mi się bać.
Nie pozwól mi przeoczyć znaków które dajesz mi. Nie pozwól zgrzeszyć pychą oczekując czegoś więcej | |||||||||||||||