|
|||||||||||||||
|
„Miłość Chrystusa przynagla nas ..." -to słowa św. Pawła Apostoła. Najczcigodniejsi Księża Jubilaci! Przewielebni Księża! Czcigodne Siostry w życiu konsekrowanym! Drodzy Współbracia, kapłani i bracia zakonni! Umiłowany Ludu Boży Węglówki.
Pytałem przed kilku tygodniami jednego z Jubilatów czy ma jeszcze obrazek prymicyjny upamiętniający święcenia, prymicje. .... I po chwili zrozumiałem, że postawiłem niefortunne pytanie, wprowadzając w małe zakłopotanie dostojnego Jubilata. Bo przecież to były ciężkie czasy, czasy głębokiego komizmu stalinowskiego, czasy opresji i prześladowań - także Kościoła; czasy, których trudno było o chleb, nie tylko o obrazki. Ale dzisiejsze słowa z Liturgii, słowa św. Pawła zawierają odpowiedź: „Miłość Chrystusa przynagla nas ...". To jest także życiowe i kapłańskie motto naszych Jubilatów. Ich życie kapłańskie, i zakonne: pełne maryjnej prostoty i pokory, oddane Bogu i Kościołowi, życie pełne ofiary i modlitwy jest naznaczone stygmatem miłości. To miłość Jezusowego serca nieustannie ich porywała, Ona była i jest ich życiową przewodniczką, inspiracją i jedyną nadzieją. Mam takie przekonanie, że na zakończenie tej uroczystej Ofiary Eucharystycznej oni sami powiedzą nam o swym wzrastaniu w powołaniu, o swoim pójściu za Chrystusem, którego nade wszystko pokochali ...Bo tej miłości, konsekwencji w wierze i w pójściu za Chrystusem uczyli się tutaj na tej ziemi, pośród swych krewnych, rodaków - na tej ziemi wymagającej rolniczej pracy. Tej miłości uczynili się pod okiem swego proboszcza i wychowawcy: ks. Kuźmy. Tej miłości, wraz ze swym rodzeństwem, uczyli się w domu rodzinnym pod czujnym okiem pracowitego i pobożnego Ojca i Matki. Nie było dane ich Mamie, aby radować się święceniami swych synów. Bóg chciał i tej ofiary, a oni pokornie przyjęli wolę Boga na dwa i pół miesiąca przed swymi świeceniami kapłańskimi, które z drżącym sercem przyjęli 24 czerwca 1956 roku w Tarnowie z rak Księdza Bpa Karola Pękali. - „Niech mi się stanie" wyrywało się z ich serc, choć one jeszcze krwawiły, bo trudno jest zagoić te ranę, którą jest odejście matki w tak pięknym dla młodego kapłana czasie. Ale miła była Bogu ich postawa pełna wiary, ufności i miłości, gdyż sam Bóg posłał im ten promień światła i pewności, że kroczą Jego drogą, że ich Mama jest szczęśliwa i im błogosławi. Tak oto przed laty narodzili się Ci Kapłani z Węglówki: prawdziwi przyjaciele Jezusa. Powie przecież Jezus: „Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję" (J 15, 14). Ojciec św. Jan Paweł II, w książce „Wstańcie, chodźmy!" napisał. „Te Chrystusowe słowa, wypowiedziane w godzinie, na którą przyszedł, są korzeniem każdego powołania w Kościele. Z tych słów wypływają ożywcze soki, które dają początek każdemu powołaniu. Apostołów i ich następców ... W tych słowach zawiera się także cel i sens naszego powołania: abyśmy szli i owoc przynosili, i aby owoc nasz trwał". Nasi Jubilaci, zrozumieli, co znaczy być przyjacielem Jezusa - Jednorodzonego Syna Bożego, że nade wszystko należy go kochać, odpowiedzieć miłością. Prawdziwa przyjaźń mierzy się bowiem miłością. Człowiek, każdy człowiek, nie zostanie opuszczony przez Tego, który zwie się Przyjacielem człowieka, który stał się Jedynym Odkupicielem. On nie zawiedzie, nie opuści, nie porzuci ... Może współczesny człowiek nie wierzy już w słowo przyjaźń, tak jak stracił już wiarę w miłość, zwłaszcza uczynną, wierną i czystą ... A jednak są przyjaciele Boga, którzy przeżyli do końca w swym sumieniu, w swym sercu i w całym swym życiu tę przepiękną, porywającą prawdę o miłości Boga. Oni są tutaj i oni sami zaświadczą, a ich życie już o tym zaświadczyło ... Każdy z Was Kochani Księża Jubilaci wsiadł kiedyś do swej życiowej łodzi, która wiedzie was na drugi brzeg. Słyszeliśmy dziś w Ewangelii słowa Jezusa, „przeprawmy się na drugą stronę". Przed wieloma latami odpowiedzieliście na wezwanie Jezusa, poszliście za Nim, za Jego głosem, wyruszyliście w drogę powołania kapłańskiego i zakonnego. Wiernie trwacie na tej drodze. Wciąż przeprawiacie się na drugi brzeg. Ta wędrówka jeszcze trwa i sam tylko Bóg wyznaczy jej kres u bram nieba. A Jezus jest blisko, jesteście pewni Jego obecności, Jego czuwania nad sobą. Nie obawiacie się nocy i burzowej zawieruchy, nie obawiacie się złowrogich pirackich łodzi, nie obawiacie się zwodzących dźwięków fałszywych syren i błyskających gdzieś na horyzoncie życia latarni, świecących tylko ludzkim światłem, gdyż Jezus jest obok, a wy głęboko wierzycie w jego obecność, w Jego moc i w jego przyjaźń ... Jezus płynie z Wami. „Jeśli Bóg z nami, któż przeciwko nam ...?" - zapyta wyzywająco św. Paweł. A waszą duchową latarnią są wciąż słowa, które wypowiadacie od pierwszych chwil waszego powołania: „Miłość Chrystusa przynagla nas Ta miłość, kazała wam, jako młodym chłopcom ciężko pracować, a w pewnym momencie opuścić dom rodzinny i podążać za wewnętrznym głosem. Ta Miłość Jezusowego Serca pociągała was ku Niemu, kiedy za cenę wyrzeczeń należało uczyć się, zdobywać wiedzę od małego seminarium, zdając maturę a później podejmując dalsze studia filozoficzne ł teologiczne w Tarnowie. Ks. Stanisław uczył się tak pilnie, że chyba w dwóch latach przepracował cztery klasy. Ta Miłość Jezusowego Serca ożywiała Was podczas całych lat formacji w seminarium. Ta wreszcie Miłość inspiruje i ożywia całe lata waszego kapłaństwa, które było pełne ofiarnego trudu, pracowitości, wytrwałości. Trudno tu przedstawiać wszystkie szczegóły waszego życia kapłańskiego i licznych pełnionych posług i urzędów w Zgromadzeniu: Ks. Władysław: dalsze studia na KUL-u, praca duszpasterska, wieloletnia praca w biurze dla dobroczyńców (setki tysiące napisanych listów, przeprowadzonych rozmów, odmówionych za naszych dobroczyńców pacierzy i Mszy świętych; posługa przełożonego w Lublinie i wicerektora Nowicjatu (w Stopnicy Ks. Jubilat mieszka, modli się i pracuje 20 lat), spowiednika, ojca duchownego, kapelana wspólnot zakonnych. Nie opuściło ks. Władysława nawet pragnienie wyjazdu na misje. Pełnił także wiele innych cennych w życiu zakonnym posług. Ks. Stanisław: nasz współbrat - kapłan, który całe swe życie traktuje bardzo solidnie, wykuwa swój los i swe kapłańskie serce, w otwarciu na Boże dary, tak jak kowal wykuwa piękno formy z bezkształtnego metalu (za młodu pracował przecież w kuźni, wraz ze swym ojcem, a potem jeszcze w Krakowie). Dostojny Jubilat w swym kapłańskim życiu: studiował na KUL-u (romanistyka), stąd wielkie zamiłowanie i znajomość języków obcych (ja osobiście zawdzięczam mu, że zachęcił mnie w nowicjacie do uczenia się języka francuskiego), nie obca była mu praca duszpasterska, wiele lat przepracował w seminarium ucząc języków obcych, służył także pomocą w sekretariacie dla dobroczyńców; był spowiednikiem, ojcem duchownym. Pełnił także funkcję sekretarza prowincjalnego. Ponieważ lubił wielkie wyzwania, a miłość Chrystusa przynaglała go, to bardzo pragnął wyjazdu na misje. W Końcu wyjechał do Zairu, aby zrealizować pragnienie bycia misjonarzem. Potem pracował w duszpasterstwie w Austrii, a po powrocie do Polski (bo lat przybywało) nie ustawał w wielkich marzeniach (Białoruś, Ukraina). Trzeba nam dzisiaj także wspomnieć o trzecim Jubilacie, którym jest ks. Paweł Leks (nieobecny fizycznie z nami). Jego kapłaństwo jest pełne zatroskania o sprawy Pana: praca rekolekcyjna, duszpasterska, ale nade wszystko na polu nauki, odkrywaniu i głoszeniu wielkiej prawdy o powołaniu małżonków o życiu rodziny, która ma być „wspólnotą życia i miłości". Także ks. Pawła otaczamy naszą modlitwą i życzliwością. Bracia i Siostry! To tylko bardzo ogólna charakterystyka kapłaństwa naszych Jubilatów widziana nieco z zewnątrz. Ważniejszy jest jednak ten wewnętrzny ogień, ta wasza przyjaźń z Jezusem, która przekłada się na każdą chwilę przeżywaną z Jezusem, na życie modlitwy, pobożne sprawowanie Mszy św. i sakramentów, na codzienne ofiary składane Bogu. Ta miłość kapłańska wypowiada się w pogodnym przyjmowaniu wszelkich doświadczeń i cierpień. Ona mierzy się posłuszeństwem Bogu i Kościołowi .. To dzięki takim kapłanom jak Wy kochani Jubilaci Lud Boży wzrasta i nie ma wątpliwości co do tego, ze więcej jest w pełni oddanych Bogu i Kościołowi świętych kapłanów ... Oby i nowe pokolenia młodych, z tej węglowskiej ziemi, kroczyły za Jezusem, jak wy przed laty. Oby usłyszeli cichy szept Jezusa: „przeprawmy się na drugi brzeg". Oby wpatrzyli się w Was, w sędziwych i godnych największego szacunku kapłanów Jezusa. Niech im się udzieli ewangeliczna odwaga i żywa odpowiedź na słowa Jezusa: „nie bójcie się!" - nie bójcie się powołania. Bracia i Siostry! Razem z Wami i obecnymi tutaj moimi współbraćmi, pragnę z głębi serca podziękować naszym Jubilatom za ich piękne życie kapłańskie, za ich wzór dla nas młodszych, za ich budowanie Kościoła Chrystusowego. Także w jedności z Wami dziękuję im za taką posługę i postawę, za to że, „miłość Chrystusa kształtowała ich życie", że wiernie kroczyli za Chrystusem Jedynym i Najwyższym Kapłanem, że są takim pięknym wzorem dla nas młodszych, którzy jeszcze musimy „wiele wycierpieć dla Jezusa". Życzymy im wielu łask Serca Jezusa i opieki Matki Najświętszej na dalsze lata pięknego, choć i obarczonego cierpieniem, życia kapłańskiego. Nasze życzenia, które będziemy składać złóżmy na ołtarzu Chrystusa, aby On sam Najwyższy i Wieczny Kapłan je oczyścił, uświęcił i wysłuchał. A naszym Jubilatom wołamy: plurimos annos! Dziękuję ks. proboszczowi Stanisławowi Stańczykowi i ks. wikariuszowi Zenonowi Sieciarzowi oraz całej wspólnocie parafialnej za przygotowanie tej pięknej uroczystości. Dziękuję także wszystkim współbraciom za obecność i modlitwę z naszymi współbraćmi Jubilatami.
| |||||||||||||||