|
|||||||||||||||
|
Czcigodni Jubilaci, Drodzy Współbracia i Goście! Jubileusz profesji zakonnej jest dużym wydarzeniem w życiu Prowincji, zwłaszcza, gdy jest zaznaczony tak liczną grupą jubilatów. Trzeba dodać, że za tą liczbą idzie również i różnorodność osobowości oraz jakość zaangażowań prowadzonych na rzecz Prowincji i Dystryktów naszego Zgromadzenia. To najważniejsze podziękowanie za dar życia zakonnego naszych Współbraci z rocznika profesji 1981 wyraziliśmy Bogu w czasie tej Eucharystii. Jak to zazwyczaj bywa różnie potoczyły się losy rocznika nowicjackiego: jedni trwają na raz obranej drodze, inni szukają swojego miejsca i szczęścia gdzie indziej, inni zaś odeszli już po wieczną nagrodę do Pana – jak ks. Andrzej Grabowski i ks. Andrzej Ulbrych. Wszystkich was kiedyś połączyło pragnienie, by całym sercem oddać się na chwałę Boga – aby mu się mocniej konsekrować na ofiarę oddaną Jego miłości i całym życiem dokładniej naśladować Chrystusa. Dziś możemy wspólnie cieszyć się z przebytej przez was drogi. W imieniu Zarządu Polskiej Prowincji dziękuję za to wasze wierne trwanie przy Jezusie czystym, ubogim i posłusznym, za trwanie w Zgromadzeniu, z którym kiedyś postanowiliście związać swoje życie, by w ten widoczny i namacalny sposób potwierdzić to, co wcześniej dokonało się w sposób jedynie wam wiadomy poprzez usłyszane wezwanie i odpowiedź, poprzez przylgnięcie do Chrystusa i wasze TAK – „tak”, które wówczas z pewnością nie przywidywało i nie mogło przewidywać, co za sobą pociągnie i co wniesie w wasze życie. Pozwólcie, że w wielkim skrócie, choć w dwóch zdaniach, przypomnę i jednocześnie podziękuję za wkład każdego z was w życie naszej Prowincji i Zgromadzenia:
ks. Włodzimierz Michał Ciemięga – po kilku latach pracy duszpasterskiej w Polsce zacząłeś realizować swoje misyjne powołanie wyjeżdżając do RPA – kilkanaście lat pracy w niełatwych warunkach, potem powrót do kraju i podjęcie pracy duszpasterskiej, ostatnie lata to praca w archiwum prowincjalnym, gdzie potrzeba tak wiele cierpliwości, a czasem i artyzmu. Idzie to jednak w parze z Twoimi uzdolnieniami. ks. Józef Furczoń – w drodze na misje do Zairu, zatrzymano Cię we Francji; tutaj mocno zaangażowałeś się w pracę nad powołaniami, nosząc w swoim sercu nadzieję, że ziemia, która wydała naszego Założyciela, zacznie i dziś rodzić nowe sercańskie powołania. Trwasz tam nadal, choć ziemia ta do najżyźniejszych nie należy. No cóż, dobrze, że trafiło na prawdziwego górala z krwi i kości. ks. Zdzisław Jewiarz – zdobywając doświadczenie duszpasterskie na kilku parafiach, podjąłeś się posługi ekonoma a potem przełożonego w Krakowie Płaszowie; ponownie wróciłeś do duszpasterstwa parafialnego i obecnie jako proboszcz naszej parafii w Koszycach Małych doglądasz swoich duchowych owieczek, prowadząc je z dobrocią i łagodnością, dbasz również o stan materialny kościoła i parafii. ks. Mieczysław Klóska – lata spędzone na parafii w Lublinie i Stopnicy zaowocowały zdobyciem dużego doświadczenia duszpasterskiego; zachęciło Cię to do podjęcia pionierskiej pracy na Słowacji; jesteś jednym z pierwszych sercanów na tej ziemi, dzięki któremu mogła powstać tam nasza wspólnota zakonna; swoim przykładem, spokojem i uśmiechem budujesz współbraci, miejscowych ludzi i pasterzy tamtejszego Kościoła. ks. Zbigniew Kowal – swoje młode lata zakonne związałeś z ziemią afrykańską, z Zairem, gdzie niby w gorącej kuźni wykuwałeś swój charakter i głosiłeś innym Ewangelię. Ostatnie lata spędzasz na ziemi francuskiej, gdzie nadal możesz pracować duszpastersko wśród licznych przybyszów z Czarnego Lądu. Jak to mówi znane przysłowie: ciągnie wilka do lasu. ks. Czesław Kucmierz – nie zagrzałeś długo miejsca na polskiej ziemi, bo wzywały cię potrzeby odradzającego się Kościoła na sąsiedniej Białorusi; tam znalazłeś można powiedzieć swoją drugą ojczyznę i dzielnie podejmujesz się różnorodnych prac duszpasterskich. Jesteś Bożym rybakiem i Pan wzywa Cię ciągle do łowienia nie tylko szczupaków ale i nowych ludzi dla Chrystusa. ks. Tadeusz Michałek – nie spełniły się twoje nowicjackie marzenia o misjach; studia w Polsce i we Francji, potem duszpasterska praca na parafii w Lublinie, doktorat z filozofii, praca formacyjna i naukowa w seminarium, wreszcie posługa wobec prowincji jako asystent, administrator prowincji i obecnie prowincjał… nie ma się co dziwić temu wszystkiemu: niespokojny umysł, zamiłowanie do dalekich skoków i wysokich lotów… bliska łączność z Tym, którego wyobrażeniem jest gołębica – z Duchem Świętym, to wszystko samo przez się tłumaczy. ks. Marek Mikołajczak – jak większość z rocznika swoje pierwsze kroki zakonno-kapłańskie stawiałeś na parafii, szybko jednak odkryłeś w sobie ducha… Bożego wędrownika, realizując się poprzez pracę misyjno-rekolekcyjną; raczej nie usiedzisz na miejscu, stąd i czas wakacji często wykorzystujesz na organizowanie kolonii dla dzieci i młodzieży. ks. Jan Podobiński – nie bałeś się iść do ludzi, by mówić im o Bożym Sercu, stąd chętnie przyjąłeś pracę w duszpasterstwie parafialnym; nie obce były Ci troski dotyczące materialnej i ekonomicznej strony naszego życia będąc ekonomem wspólnoty; szukając ciągle czegoś więcej, jakby niezadowolony, że to jeszcze nie to, z pomocą przełożonych dotarłeś na bezkresną Ukrainę, tu – nie szczędząc swoich sił i zdrowia, budujesz wspólnotę zakonną i parafialną. ks. Marek Przybyś – kolejny z grona tak zwanych „niespokojnego ducha”, który po kilku latach pracy duszpasterskiej na polskiej parafii, zasilił grupę sercańskich misjonarzy w RPA. Obecnie pełni tam posługę przełożonego prowincji; bardzo wrażliwy na potrzeby współbraci – wielu chorych i starszych – cierpliwie i pogodnie oczekuje wszystkich, którzy szukają życzliwego człowieka. ks. Robert Sasak – od początku lubiany na roczniku, zakonny charyzmat realizujesz obecnie w pracy administracyjnej z naszymi dobroczyńcami; wcześniej udzielałeś się jako duszpasterz, ekonom, w redakcji i wydawnictwie; cieszysz się podarowanym na nowo życiem, bo Maryja nie wypuściła Cię ze swojej matczynej ręki. Sam wiesz to najlepiej i więcej mówić nie potrzeba. ks. Andrzej Sawulski – pierwsze kroki stawiałeś w duszpasterstwie parafialnym, ale wnet okazało się, że twoje zainteresowania znalazły dobry grunt na polu dziennikarskim i wydawniczym; zaangażowany mocno w życie Kościoła krakowskiego; obecnie powierzono ci troskę nad wiernymi z Glisnego, opiekę nad tamtejszą wspólnotą zakonną i grupami, które korzystają z niepowtarzalnego uroku tych górskich terenów. ks. Zdzisław Kościelny – już z samego nazwiska jakby przeznaczony do służby Panu Bogu; podobnie jak kilku z rocznika, po krajowym przeszkoleniu duszpasterskim, wziął kurs na Afrykę, na południe, bo tam wzywały go potrzeby Zgromadzenia i chęć pracy misyjnej. Raczej małomówny, dyskretny i solidny, tak wrósł w ziemię afrykańską, że jedynie kolor skóry przypomina tubylcom, że on chyba nie tutejszy.
Drodzy Jubilaci, dziś, gdy wspólnie patrzymy na minione 25 lat życia zakonnego, cieszymy się z waszej obecności w Zgromadzeniu Księży Sercanów oraz wielu zaangażowań i dzieł, które dzięki wam rozwijają się i owocują dobrem duchowym i materialnym – tutaj w kraju i z dala od Ojczyzny. To chyba jeden z najliczniejszych roczników misyjnych, co potwierdza wzięcie przez was na serio wezwania naszego Założyciela: „Idźcie, dajcie poznać światu miłość Najświętszego Serca Jezusowego!”. Dziś, gdy modlimy się w waszej intencji, gdy z szacunkiem patrzymy na zamykający się pewien okres waszego życia, chcemy również prosić Pana Boga i życzyć wam, abyście nie ustali w drodze i szli naprzód, abyście z zaufaniem przyjmowali to, co niesie każdy dzień i wielkodusznym sercem odpowiadali na wołanie innych o miłość Serca Jezusowego. Niech was w tym wspiera dzisiejsza patronka, uczennica Bożego Serca, św. Małgorzata Maria!
Korzystam z okazji, by serdecznie podziękować wszystkim, którzy przygotowali tę uroczystość – całej wspólnocie domu nowicjackiego z ks. rektorem, kaznodziei – ks. Józefowi Gawłowi; dziękuję również wszystkim współbraciom, którzy przybyli na tę uroczystość. Niech będzie ona dla nas okazją do trwania w dziękczynieniu za dar życia zakonnego i nasz charyzmat oraz do modlitwy o rychłe wyniesienie na ołtarze naszego założyciela Sługi Bożego ojca Leona Dehona.
| |||||||||||||||