Powrót | Zarząd | Klerycy | Kronika | Wykładowcy | Kalendarz  | Historia | Wstań Kandydaci | Nowicjat Misje

 Szczegółowa pamięć o akcji "X 2"
 
  
09.12.2004 14:30:21

Od tamtych gorących, dosłownie i w przenośni, dni minęło już dobre pół wieku, ale owe wydarzenia mocno tkwią w pamięci ludzi w Stadnikach i nie tylko, o czym dobitnie można było się przekonać w sobotni wieczór, 27 listopada br. w Wyższym Seminarium Misyjnym Księży Sercanów w Stadnikach.

Okazja ku temu była odpowiednia - próba rekonstrukcji wypędzenia sercanów ze Stadnik, wypędzenia mającego miejsce latem 1954 r., czyniona na modłę programów historycznych Bogusława Wołoszańskiego. Była zatem rekonstrukcja owych wydarzeń na scenie seminaryjnej na podstawie zachowanych materiałów historycznych z udziałem alumnów, było i spotkanie świadków tamtych sprzed pół wieku wydarzeń, które z zaplanowanej godziny przekształciło się w trzygodzinną wielce zajmującą relację.

Księża i klerycy zostali wysiedleni ze Stadnik i zamieszkali w Krakowie-Płaszowie oraz, dzięki gościnności Benedyktynów, w Tyńcu. Pierwsza grupa współbraci powróciła do Stadnik w grudniu 1956 r. Zabór klasztoru w Stadnikach ściśle wiązał się z akcją na naszych ziemiach zachodnich, zmierzającą do likwidacji wszystkich żeńskich domów zakonnych na tamtym terenie.

Dla zakonnic przygotowano miejsca m. in. w Stadnikach. Zarzucono siostrom, że rzekomo podtrzymują niemczyznę, utrudniając repolonizację tych terenów. Dla zakonnic przygotowano miejsca m. in. w Stadnikach. Przewożone je - cyniczna ironia komunistycznych władz - w autobusach z tabliczką "wycieczka".

Do poddobczyckich Stadnik "wycieczka" sióstr ze zgromadzenia służebniczek NMP ze Śląska Opolskiego dotarła 5 sierpnia. - Jechałyśmy z przekonaniem - wspominała po latach siostra Imelda, jedna z dziewięciu przybyłych na spotkanie służebniczek - że nas wywożą na wschód do Rosji, modliłyśmy się całą drogę. W Stadnikach trafiłyśmy do swoistego obozu pracy i przez ponad 2 lata pracowałyśmy w szwalni i hafciarni, robiąc m.in. rękawice i pagony dla wojska. W grudniu 1956 r. opuściłyśmy Stadniki, zawsze będziemy jednakże pamiętać serdeczną gościnę mieszkańców wioski.

Nim do klasztoru dotarły służebniczki, wcześniej pojawili się tam tajniacy. - Na początku, dokładnie 26 lipca, pojawiła się u nas trzyosobowa tzw. komisja lekarska - przywołuje w pamięci tamte dni ówczesny proboszcz parafii ks. Czesław Kunda, mieszkający dzisiaj w Bełchatowie - sprawdzili oni pedantycznie cały nasz sercański dom. Akcja przejęcia zaś klasztoru rozegrała się w ciągu trzech dni - między 29 a 31 lipca. 81-letnia dzisiaj Anna Mazurek, jeden z wielu przybyłych na spotkanie cywilnych świadków, występująca wtedy pod panieńskim nazwiskiem Banaś, pracowała wówczas u Księży Sercanów w pralni. - Pochodzę z odległej o kilometr od klasztoru Kędzierzynki. 26 lipca wpadł do mnie ks. Bem, myślałam, że z życzeniami imieninowymi, bo to były akurat moje imieniny, a on prosi mnie, abym kupiła sercanom dużąa ilość nabiału, bowiem ubecja jest w kościele. Ludzie szybko pojawili się przed nim, zaczęły się ostre protesty, ludzie rozpakowywali m. in. to, co ubecy poukładali na wozach. Modliliśmy się całą noc. Obecny na spotkaniu ks. prof. Jan Hojnowski nie krył wzruszenia, oglądając inscenizację w wykonaniu alumnów i słuchając późniejszych wypowiedzi uczestników zajść: - Tak rzeczywiście było w Stadnikach, byłem wtedy młodym sercaninem. Obyło się, dzięki Bogu, bez przemocy, wywieźli nas do krakowskiego Płaszowa oraz do opactwa w Tyńcu. Pierwsza grupa sercan powróciła do Stadnik w grudniu 1956 r.

Sobotnie spotkanie poprzedziła uroczysta msza św. w kościele parafialnym koncelebrowana przez rektora stadnickiego Seminarium ks. Jana Strzałkę. Następnie wszyscy zaproszeni goście i domownicy udali się do auli seminaryjnej, gdzie nastąpiło, trwające ponad 3 godziny spotkanie, wypełnione rekonstrukcją wydarzeń w formie przedstawienia teatralnego pt. "Godziny próby", przygotowanego przez naszych współbraci kleryków z pierwszego, drugiego i trzeciego rocznika. Później przyszedł czas wspomnień świadków tamtych bolesnych wydarzeń. W spotkaniu wziął udział ks. Czesław Kunda, ówczesny proboszcz, ks. Adam Włoch, sercanie, świadkowie tamtych wydarzeń, kilkuosobowa grupa sióstr, przebywających wówczas w naszym seminarium, mieszkańcy Stadnik.

Niech wspomnienie tego trudnego czasu będzie dla nas umocnieniem na sercańskiej drodze, jaką Opatrzność nam wyznacza i wyznaczy w przyszłości.


.