| |
Zakończyły się weekendowe spotkania
rekolekcyjne

„Gdzie ty pójdziesz, tam ja pójdę”.
Tak brzmiał temat weekendowych spotkań rekolekcyjnych, które
odbyły się w listopadzie. Tym razem, bohaterką spotkań była Rut,
od której próbowaliśmy uczyć się odpowiedzialności, dobroci,
przeżywania samotności i miłości do innych.
Poniżej znajdziecie kilka refleksji
z ostatniego spotkania, jakie miało miejsce w Pliszczynie.
***
Pliszczyński klasztor księży
Sercanów znowu wypełniła młodzież. Od piątku do niedzieli (23-25
listopada 2007 r.), zagłębialiśmy się w treść Księgi Rut. „Gdzie
ty pójdziesz, tam ja pójdę” – taki był temat spotkania, w którym
wzięło ok. 50 osób. W większości to młodzież studiująca na
różnych uczelniach, pozostali to uczniowie szkół średnich.
Kolejna Księga Starego Testamentu.
Kolejna biblijna postać, która pobudza do refleksji nad swoją
codziennością, nad swoją wiarą w tej codzienności. Jak każde
spotkanie formacyjne tak i to odbywało się w ramach spotkań
Ruchu Sercańskiej Młodzieży. Przypatrywaliśmy się kobietom z
rodowodu Jezusa, odkrywaliśmy wartość samotności i lęki z tym
związane. Patrzyliśmy na Rut jako kobietę odpowiedzialną, pełną
miłości. Dostrzegaliśmy Booza jako człowieka sprawiedliwego.
Oczywiście były momenty wspólnej modlitwy, Liturgii Godzin,
możliwość modlitwy indywidualnej, adoracji. Szczytem każdego
dnia była Eucharystia. Spowiedź, która zawsze towarzyszy tym
spotkaniom, możliwość rozmów indywidualnych, rozważanie Słowa
Bożego… to klimat tych dni. Do tego trzeba dodać pełne radości
spotkania rekreacyjne, wspólna wieczorna dyskusja, gry i śpiew.
Bardzo cieszy obecność S. Filipy
benedyktynki misjonarki, która przyjechała z młodzieżą z Chełma,
Pani Katarzyny, katechetki z Lublina, opiekunki wspólnoty JP II,
Ks. Stanisława Gałata z Dorohuczy, który przyjechał z młodzieżą.
Świetną refleksje na temat samotności poprowadził Ks. Przemek
Bukowski SCJ. Całość koordynowali Ks. Przemek Kozak SCJ i Ks.
Kazimierz Dadej SCJ.
Ponieważ te spotkania mają sens i
pozwalają młodzieży poszerzyć swoją wiedzę i otworzyć się na
Chrystusa, zapraszamy wszystkich chętnych młodych na kolejne
spotkanie. Miejsce to samo a czas i temat będzie podany
niebawem.
Ks. Kazimierz Dadej SCJ
Pliszczyn... Wybierając się tu kolejny raz, nie przejmowałem się
zbytnio tematem spotkania. Przypomniał mi o nim tuż przed
wyjazdem pewien człowiek, tak więc na szybko
przeczytałem Księgę Rut, w duchu lenistwa ciesząc się, że nie
jest za długa i wyruszyłem w drogę, jak zawsze z nadzieją
pozytywnych doświadczeń. Chciałem wyrwać się z tego całego
brudu, w którym na własne życzenie siedziałem. I udało się. Nie
będę się tutaj rozpisywał z całym harmonogramem dnia, kolejnymi
jego puntkami. Ważne dla mnie jest to, że był intensywny. Nie
było marnowania czasu, tzw. czasu wolnego, a przynajmniej jego
nadmiaru. Ale ciągle coś się działo. Jutrznia, konferencje,
dyskusje, msza święta, spacery, rozmowy, w to wszystko
wepchnięte gdzieś jeszcze posiłki. Przez tą sobotę, zrobiłem ze
swoim duchem więcej, niż przez nie wiem ile pustych zmarnowanych
dni. Tak jest w Pliszczynie. Tak jest na tego typu rekolekcjach.
Ale tylko wtedy, jeżeli pozwolimy na to. Ja pozwoliłem dopiero w
pewnym momencie. I też nie do końca. Ale tylko wtedy to zadziała
! Pan Jezus kolejny raz na tym wyjeździe spotkał mnie z
niesamowitymi ludźmi w rozmowie. I wierzcie mi, to nie były
rozmowy o pogodzie. To były nieprzypadkowe rozmowy, które
dostałem od NIEGO. Tak czuję. I wreszcie na koniec dnia miała
miejsce dyskusja. Taka prawdziwa, jakiej dawno nie widziałem,
czyli: taka, w której uczestnicy spotkania brali udział. Niby
oczywiste, a jednak nie do końca. Czuję, że nie mogłem lepiej
wykorzystać tego czasu, niż właśnie na tym niepozornym odludziu,
zwanym Pliszczynem. I potem siedząc w samochodzie, pociągu, czy
innym autobusie, czułem, że naładowałem baterie. I że mogę
wracać do domu. Serce się rwało i rwie do tej pory, żeby to co
usłyszałem, i co mnie poruszyło, dawać innym!
Szymek z Krakowa
Pliszczyn na trzy dni znów stał się
miejscem modlitwy i spotkania ludzi z wielu miejsc Polski. Jadąc
na te weekendowe rekolekcje, miałem nadzieje, że uda mi się
zrealizować plany spotkania. Po pierwsze dobre przeżycie
modlitewne tego czasu (o który czasem ciężko na co dzień). Miał
w tym pomóc zaplanowany na sobotę długi okres milczenia. Po
drugie poznać bohaterkę starotestamentowej księgi – Rut, która
była motywem przewodnim naszych rekolekcji. A także po prostu
spotkać się z ludźmi, którzy tam przyjechali.
Spotkanie rzeczywiście umożliwiało
bardzo intensywne wejście w świat modlitwy. Dzień zarówno
zaczynaliśmy jak i kończyliśmy wspólna modlitwą brewiarzową.
Oprócz Eucharystii, momentem, który najbardziej zapadł mi w
pamięci była dwugodzinna adoracja Najświętszego Sakramentu.
Połączona była z możliwością przystąpienia do Sakramentu Pokuty.
Tu, w Pliszczynie w końcu znalazłem możliwość spokojnego
spotkania z Jezusem obecnym w Najświętszym Sakramencie. Nie
byliśmy w żaden sposób ograniczeni – to był nasz czas na
spotkanie z Bogiem. Cała adoracja wpisana była w okres
milczenia, który trwał od śniadania do obiadu. Milczenie, które
rzadko kiedy jest możliwe w życiu codziennym umożliwiło głębsze
wejście w siebie i w modlitwę. Duża część grupy skorzystała z
możliwości spowiedzi.
Tematem całego spotkania była
księga Rut a dokładnie słowa bohaterki – Gdzie Ty pójdziesz, tam
ja pójdę. Po przeczytaniu księgi przyjechałem na rekolekcje z
pewnym swoim obrazem Rut, natomiast konferencje, dyskusje i
wypowiedzi uczestników spotkania, bardzo pomogły mi głębiej
przyjrzeć się jej osobie. W sobotę rozważyliśmy fragment księgi
wszyscy razem. Było to bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ
uczestnicy wypowiadając się pokazali mi, w jak bogaty sposób
można patrzeć na słowa Pisma Świętego. Trzeba przyznać, że
uczestnikom rekolekcji nie tylko nie zabrakło odwagi do
wypowiadania własnego zdania, ale widoczna była wielka chęć
dyskusji, wymiany zdań. Widoczne było to już po pierwszej
konferencji księdza Przemysława Bukowskiego, który mówił o
samotności. Pytania skierowane do księdza po konferencji,
przemieniły się w żywą dyskusję na temat samotności. Czy jest
potrzebna? Czy jest zjawiskiem pozytywnym, potrzebnym? I jaką
rolę w samotności ogrywają pewne środki przekazu np. fora
internetowe. Podczas rozmowy padło bardzo wiele interesujących
wypowiedzi chociażby m.in. o tym, że samotność jest bardzo
potrzebna do tego, by uzmysłowić sobie jak bardzo potrzebujemy
innych. Ciekawe było też wieczorne spotkanie, w którym każdy
wypowiedział się, kim dla niego jest Rut. „Rut to kobieta
piękna” – ta wypowiedz nadała charakter całej dyskusji – czym
jest Piękno? Jak piękno kobiety jest postrzegane dzisiaj? We
wszystkich tych rozmowach widać było od początku dużą otwartość
uczestników, chęć dialogu, a to wszystko w bardzo miłej, czasem
żartobliwej atmosferze. Mówiąc językiem potocznym – wszyscy byli
do siebie dobrze i życzliwie nastawieni.
Mimo, że czas był wypełniony, nie
zabrakło momentów do wspólnych rozmów, wieczornych gier w
Chińczyka, wspólnego śpiewu, kiedy to można było trochę
odpocząć. Całe spotkanie było owocne jak chodzi o modlitwę i
rozważania nad księgą Rut, natomiast atmosfera bardzo domowa.
Dziękuje bardzo wszystkim organizatorom w szczególności ks.
Kazimierzowi Dadejowi i ks. Przemkowi Kozakowi. Do zobaczenia na
następnym spotkaniu!
Dominik z Krakowa:
Galeria...
Galeria z czuwanie w Lublinie
 | |