
Błogosławieni, którzy się smucą...
Sercańskie
Dni Młodych –
Dzień drugi - Wtorek 24.06.2008r.

Drugi dzień SDM-u rozpoczął się „niespodziewaną” pobudką o godz. 7.00. Po tradycyjnych porannych obrzędach – wypełzanie ze śpiworów, mycia się i gimnastykowania, już o godzinie 8.00 zgromadziliśmy się pod wiatą na jutrzni. Modlitwy poranne prowadził ks. Krzysztof Napora SCJ, który wprowadził nas w temat dnia: „O zasmuceniu się nad sobą”.
Po śniadaniu mieliśmy chwilę oddechu, by później
wysłuchać konferencji ks. Wiesława Błaszczaka,
który jest psychologiem i psychoterapeutą. Temat
konferencji dotyczył poczucia winy i świadomości
grzechu. Ks. Wiesław zwrócił uwagę na to, że
każdy z nas kieruje się jakimiś prawami. Często
te prawa wyznaczamy sobie sami. Nasze spojrzenie
na życie i pogląd na wiele spraw rozwarstwił na
trzy etapy, porównując nas do przysłowiowego
Jasia.
W pierwszym etapie mały Jaś dzieli rzeczy na
przyjemne i nieprzyjemne, w następnym młody
Janek patrzy już pod kątem tego, co lubi i tego,
czego nie lubi. A jako dojrzały człowiek, Jan
rozpatruje wszystko w kategorii dobrego i
niedobrego. To właśnie są nasze ludzkie i
przyziemne prawa. Natomiast Prawo Boże dotyczy
tego, co dobre i złe, a dane nam zostało od Pana
w formie Dekalogu. Powinniśmy je przestrzegać by
osiągnąć szczęście. Jednak jesteśmy tylko
ludźmi...
Ważne jest, by mieć świadomość swojego grzechu,
aby móc się od niego uwolnić. Do takiej wolności
jest tylko 5 kroków, czyli 5 warunków dobrej
spowiedzi: rachunek sumienia, żal za grzechy,
mocne postanowienie poprawy, spowiedź szczera
oraz zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu. Nie
wolno nam kierować się jedynie własnymi prawami,
bo nigdy nie osiągniemy prawdziwej wolności i
szczęścia. Po konferencji nadszedł czas na
Eucharystię. Mszy Świętej przewodniczył ks.
Stanisław Mieszczak SCJ, który przybliżył nam
sylwetkę św. Małgorzaty Marii Alacoque. Pokrótce
przedstawił nam jej życie i historię powołania.
Ks. Stanisław wprowadził nas w klimat
wieczornego nabożeństwa, które częścią było
oddanie hołdu relikwiom św. Małgorzaty Marii.
Tradycyjnie w przerwie poobiedniej odbyły się
warsztaty: sportowe, taneczne, gospel,
psychologiczne, plastyczne oraz wprowadzone w
tym roku warsztaty teatralne.
Naszym popołudniowym gościem był Jan Mela, młody
człowiek, który powiedział nam, że warto wierzyć
w marzenia, pozwolić na to, aby mogły się
zrealizować. 6 lat temu uległ poważnemu
wypadkowi w wyniku porażenia prądem. Podczas
burzy schronił się do transformatora
znajdującego się na placu zabaw (tylko pozornie
to miejsce okazało się bezpieczne). Stracił
prawą rękę i nogę. 6 lat temu to wydarzenie było
dla niego trudne, tragiczne, po tym jego życie
się załamało, okazało się pozbawione radości.
Jego największy ból polegał na tym, że nie mógł
być już samodzielny, miał 14 lat i musiał
sprostać swojej niepełnosprawności. Leżał przez
3 miesiące w pustej, szpitalnej sali, przyjął za
naczelną zasadę swojego życia słowa: „Nie
planuję swojego życia, ponieważ żaden plan się
nie uda”. Jasiek uważa, że trzeba brać co życie
nam daje i pogodnie to przyjmować.
Gdy przebywał w szpitalu, jego rodzice
zapraszali do niego różne osoby. W ten sposób w
życiu Jaśka pojawił się jego wielki autorytet
Marek Kamiński, słynny zdobywca między innymi
Bieguna Północnego i Południowego. Marek
zaproponował mu wspólną wyprawę na Biegun
Północny. Początkowo nie wierzył, że jest to
możliwe. Był rozdarty: z jednej strony mogło się
spełnić jego wielkie marzenie, z drugiej
przygniatała go szara rzeczywistość, czyli
gigantyczne koszta tej wyprawy i słaba kondycja
fizyczna. Podkreślał, że nie wolno od razu
rezygnować z wyzwania. Od momentu spotkania do
wyprawy minął rok, w którym Jasiek musiał
sprostać trzem problemom. Po pierwsze praca nad
kondycja fizyczną, po drugie zbieranie funduszy
i szukanie sponsorów, po trzecie sprostanie
barierom mentalnym- ludziom, którzy mówili, że
wyprawa jest bezsensu. Ten trzeci problem okazał
się najtrudniejszy. Najwięcej jest barier w
naszej głowie, sami stwarzamy sobie najwięcej
problemów.
Jasiek uważa, że nie trzeba układać życia, tak
aby było jak najspokojniejsze. Według niego nie
droga jest najważniejsza, ale cel, jaki nadaje
sens drodze. Jasiek przekonywał nas, że warto
stawiać sobie wyzwania, marzenia, cele do
osiągnięcia, bo to dodaje naszemu życiu kolorów,
sprawia, że jest ono atrakcyjniejsze, ciekawsze.
Jasiek uznaje, że nie warto robić rozgraniczeń
między realnym życiem a abstrakcyjnymi
marzeniami. Jego wyprawa z Markiem Kamińskim
jest tego najlepszym dowodem. Właśnie Marek
nauczył go, że warto iść tam gdzie się chce iść.
Janek powtarzał nam, że w jego życiu
najważniejsi są ludzie, których spotyka, bo oni
zostawiają mu cząstkę siebie. Jasiek odpowiadał
także na pytania uczestników, wśród których ktoś
zapytał o największą barierę, którą przyszło mu
pokonać. Nasz gość uznał swoje życie za wielkie
schody, uważa, że nie może się ich bać, ale
zdobywać je powoli i cierpliwie. Jako osoba
niepełnosprawna musiał nauczyć się żyć od nowa,
zaakceptować swoją zależność od innych osób,
pokonać wstyd. Opowiadał o tym, jak po wypadku
było mu ciężko chodzić na basen. Zaczynał od
zostawania po godzinach, gdy nie było nikogo
oprócz niego na pływalni. Dopiero z czasem
zaczął normalnie przychodzić na basen, przestał
przejmować się ciekawskim wzrokiem innych.
Jasiek został zapytany także o swoje chwile
zwątpienia, o to, czy postawił Panu Bogu pytanie
„Dlaczego?”. Swój wypadek starał się przyjąć z
pokorą, ufając, że to ma jakiś sens, że dzięki
temu coś odkryje w swoim życiu, coś czego
wcześniej nie zauważył. Porównał życie do
wędrówki po cienkiej linie nad przepaścią –
tylko Bóg wie, jak nas przez tą trudną ścieżkę
przeprowadzić.
Ten dzień zakończył się sakramentem pojednania.
Nabożeństwo poprowadził ks. Marek Iwański SCJ.
Przypomniał nam, że grzech odbiera radość życia,
jest chorobą duszy przynoszącą cierpienie.
Uświadomił nam, że jesteśmy jak ewangeliczni
chromi zanurzani przez Jezusa w sadzawce, czyli
miłosiernym sercu Boga. Od tego zanurzenia może
rozpocząć się nowe życie. Ks. Marek zaproponował
nam, abyśmy zastanowili się, jakie jest nasze
serce, jaki paraliż je dotyka, co w naszym życiu
można było poukładać inaczej. Nasze rozterki
oddaliśmy przebaczającemu Jezusowi, od dziś
rozpoczęliśmy żyć na nowo, żyć lepiej.
Na zakończenie adoracji oddaliśmy cześć
relikwiom św. Marii Małgorzaty Alacoque.
Przed pójściem spać usłyszeliśmy bajkę,
opowiedzianą przez ks. Kazimierza Dadeja SCJ.
Galeria XV SDM-u
 |