Home

Terminy rekolekcji

Czym są rekolekcje?

Jak będą wyglądały?

Zgłoszenia

Wspomnienia

Co mam wybrać?

inf. dla kandydatów


 

 

 

Dlaczego Sercanie? | Prorocy Miłości | Powołanie | Nasza duchowość | Kolory Młodości |Linki

   

Rekolekcje POWOŁANIOWE na kajakach 2007
 

Wspomnienia z rekolekcji widziane okiem uczestnika

 25 lipca, środa

Dzień przyjazdu na rekolekcyjny spływ kajakowy pt. „Wypłyń na głębię”. Pierwsze spotkanie uczestników miało miejsce na obrzeżach Augustowa. Następnie, wraz z kajakami, sprzętem pływackim i obozowym, dotarliśmy do miejscowości Wigry, leżącej nad jeziorem o tej samej nazwie. Po rozbiciu namiotów zgodnie spożyliśmy wieczorny posiłek. Po nim odbyło się oficjalne rozpoczęcie rekolekcji, wraz z przedstawieniem uczestników i wprowadzeniem w klimat tegorocznego spotkania, wygłoszonym przez księdza Sławomira Knopika. Wyjaśniało ono cel i tytuł rekolekcji („Wypłyń na głębię” – zostaw płyciznę codziennego życia).

Nasza grupa liczyła 10 osób. W jej skład wchodzili: ks. Sławomir Knopik SCJ, kleryk Daniel Romanek, Paweł Zalewski z Sosnowicy, Piotr Ślusarczyk ze Stadnik, Tomasz Wrona spod Tarnowa, Maciej Konaszewski, Jakub Oleś, Michał Wrzos, Marcin Kozak oraz Konrad Kuzioła − wszyscy z Lublina.

 26 lipca, czwartek, „Obfity połów”

Tego dnia rozważaliśmy fragment Ewangelii wg św. Łukasza (5, 4-11) o cudownym połowie oraz zastanawialiśmy się nad cechami dobrego „rybaka”, który jest zawsze stanowczy, odpowiedzialny i wierny swoim zasadom. Rozmyślaliśmy nad tym, jak nie być „zdechłą rybą” pływającą po powierzchni, lecz zaufać Bogu wzorem św. Piotra, który po całonocnym bezskutecznym połowie na jedno słowo Jezusa zarzucił sieci. To zdarzenie było początkiem drogi św. Piotra, który zostawił wszystko i poszedł za Jezusem. Msza święta miała miejsce w kościele pokamedulskim w Wigrach. Później zwiedziliśmy budynki przyklasztorne i apartamenty Papieża Jana Pawła II.

W ten pamiętny czwartek mieliśmy okazję przetestować nowe kajaki na najdłuższym etapie spływu – z Wigier do miejscowości Frącki – liczącym 30 km (!). Jako że był to pierwszy dzień na wodzie, niektórzy mieli problemy ze sterownością kajaków i szukając kaczych gniazd przepłynęli więcej niż na ten dzień przypadało kilometrów.

Na najwytrwalszych (wszystkich) czekała wieczorem rozgrzana sauna, po której wskakiwaliśmy wprost do Czarnej Hańczy. Wcześniej jednak odbył się mecz piłkarski naszej reprezentacji kajakowej ze studentami AWF-u, nieznacznie przegrany 5:6. Po odnowie biologicznej położyliśmy się spać w namiotach rozbitych przez naszego dzielnego kierowcę Pawła. 

27 lipca, piątek, „Burza na jeziorze”

Trzeciego dnia rekolekcji zastanawialiśmy się nad sakramentem pokuty. Ewangelia wg. św. Łukasza (8, 22-25) mówiła o burzy na jeziorze, która spotkała apostołów i Jezusa w czasie przeprawy na drugą stronę jeziora. Ten fragment uzmysławia nam, że burze w życiu służą przypomnieniu, co jest naprawdę ważne w naszym życiu. Ciężkie chwile są po to, aby zbliżyć nas do Boga, który często śpi tuz koło nas w łodzi i czeka, abyśmy go obudzili.

Etap z Frącek do Rygola charakteryzował się niezwykle krętą trasą, aczkolwiek atrakcyjną dla oka. Warto przypomnieć, ze był to drugi co do długości odcinek na Czarnej Hańczy (ok. 20 km). Co ciekawe pogoda dostosowała się do tematu rozważań. Przed burzą schroniliśmy się w Rygolu, aby później podziwiać przepiękną tęczę. Tego wieczora zamiast sauny czekała na nas bardzo ciekawa rozgrywka w mafię, do której nie zniechęciły nas całe hordy krwiożerczych komarów ;) Ponadto żyłką hazardu popisał się ks. Sławek wygrywając piłkarski zakład z Marcinem o znane w całej Polsce ze względu na walory smakowe frytki serwowane nad jeziorem Serwy :) 

28 lipca, sobota, „Jezus chodzi po jeziorze”

Po wczesnej pobudce − jak dla nas ;), wspólnie przygotowanym śniadaniu oraz refleksjach nad Słowem Bożym (tym razem był to fragment Mt 14, 22-33), wyruszyliśmy w dalszą drogę. Docelowym punktem było Jezioro Paniewskie. Po drodze czekały na nas niezwykłe atrakcje, m.in. trzy śluzy, dzięki którym możliwa była dalsza żegluga. Kiedy znaleźliśmy się nad malowniczym jeziorem nasze żołądki dały o sobie znać. Niezastąpione w tym momencie były jedyne w swoim rodzaju zupki chińskie wprost z Radomia ;) Jednak centralnym punktem dnia była Msza św., w której udział wzięli nasi sąsiedzi z pobliskiego domku.

Reszta dnia upłynęła nam pod znakiem siatkówki w najlepszym wydaniu oraz zabawach w wodzie. Wieczorem dodatkową atrakcja było ognisko, podczas którego opowiadaliśmy sobie żarty oraz miała miejsce najnudniejsza na świecie rozgrywka w mafię ;)

Szkoda tylko, że ciszę i spokój, charakterystyczne dla tego miejsca nieco zakłócała grupa młodych ludzi, która słuchała przez kilka godzin jednej płyty z tzw. „muzyką”. 

29 lipca, niedziela, „Powołanie pierwszych uczniów”

Niedziela powitała nas dość mocnym deszczem. Eucharystię odprawiliśmy w domku naszych campingowych sąsiadów, korzystając z ich uprzejmego zaproszenia.

Na szczęście pogoda była litościwa i wyruszyliśmy kajakami nad jezioro Serwy. Trasa nie była długa, jednakże stanowiła wielkie wyzwanie dla Piotrka, który podjął się przewieźć w swoim kajaku kleryka Daniela w zamian za kolację w barze, którą fundował ks. Sławek.

Na miejscu rozegraliśmy kolejny mecz w siatkę (Lublin kontra reszta świata). Niestety atomowe serwisy kleryka Daniela zniweczyły misterny plan taktyczny konsultowany z piętnastym asystentem Raula Lozano. Wynik 0:3 mówi sam za siebie (mimo prowadzenia w drugim secie 10-ma punktami „Gwiazd Lubelszczyzny”.

Konferencja z tego dnia uświadomiła nam, że każdy powołany jest do głoszenia Królestwa Bożego za pomocą tych talentów, które posiada. Zrozumieliśmy, że osobą powołaną jest każdy z nas, np. do kapłaństwa, małżeństwa lub do określonego zawodu i pracy. Przy odnalezieniu własnego powołania ważny jest natomiast kontakt z Bogiem i zaufanie do Niego. 

30 lipca, poniedziałek, „Rozmnożenie chleba”

Szósty dzień – przedostatni rekolekcyjny, lecz ostatni na kajakach. Etap znad jeziora Serwy nad Jezioro Studzieniczne (wraz z przenoszeniem kajaków) pokonaliśmy dość szybko. Najbardziej emocjonujący fragment był już u celu, gdyż mocny wiatr wytwarzał wysokie fale, którym trzeba było stawić czoła.

Zmarznięci ogrzaliśmy się jedząc wyborną fasolkę po bretońsku w zaciszu campingowej budki. Dzielenie się Słowem Bożym traktowało tym razem o rozmnożeniu chleba, lecz dociekliwi uczestnicy konsekwentnie drążyli tematy łaski Bożej, wiary i wielu innych.

Na Mszę świętą udaliśmy się do Sanktuarium Matki Bożej Studzienicznej. W Ewangelii usłyszeliśmy przypowieści o siewcy, a także porównania Królestwa Bożego do człowieka obsiewającego swe pole dobrym ziarnem oraz o ziarnku gorczycy.

Wieczorem miał miejsce pożegnalny mecz w siatkówkę, po którym najtwardsi zawodnicy, pomimo zimnej aury poszli się kąpać. Po zapadnięciu zmroku zgromadziliśmy się na konferencji poświęconej Eucharystii. Ks. Sławek opowiadał o łasce uświęcającej i uczynkowej, którą mamy właśnie dzięki Komunii. Napiętnowane zostały postawy ludzi nie przyjmujących sakramentu. Jezus mówi: „Bierzcie i jedzcie”, a nie „Stójcie i patrzcie”. Po konferencji długo jeszcze siedzieliśmy przy stole sycąc się atmosferą ostatniego wieczoru. 

31 lipca, wtorek, „Wyznanie Piotra” – dzień odjazdu

Ostatni dzień  rekolekcji zaczęliśmy wczesną Mszą św. z Ewangelią dotyczącą dialogu Jezusa z Piotrem oraz pytań Jezusa: „Czy miłujesz mnie?”. Na godziny przed powrotem do domów do każdego z nas dotarła prawda, że wszystkie słowa i konferencje, jakie usłyszeliśmy na tych rekolekcjach pójdą w niepamięć, jeśli po nich nie nastąpią czyny. Jeżeli odpowiemy razem z Piotrem: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham.”, to musimy być świadkami Chrystusa w naszym życiu.

Po śniadaniu nastąpiła długo odwlekana chwila rozjazdu. Kto wie, może spotkamy się znów za rok?... 

Jakub Oleś

Marcin Kozak

Zapraszamy do Galerii...

 
     
 
 
Top