| |
Wspomnienia
z rekolekcji
Wypłyń na głębię – rekolekcje na kajakach
2006 r.
Szlaki zostały przetarte… pierwszy raz wypłynęliśmy na głębię
Czarnej Hańczy, mazurskich jezior, a przede wszystkim
rekolekcyjnych rozważań o powołaniu. W strugach deszczu,
powiewie wiatru i w przebłyskującym słońcu staraliśmy się
spojrzeć w twarz Jezusa, który uczył nas chodzić po jeziorze,
jak zachowywać się w czasie burzy i co zrobić by nakarmić pięć
tysięcy mężczyzn.
W kameralnej, siedmioosobowej grupie 2. sierpnia rozpoczęliśmy
pierwsze powołaniowe rekolekcje na kajakach. Od jeziora Wigry
popłynęliśmy Czarną Hańczą w kierunku Augustowa, podziwiając
jeszcze dziką przyrodę Puszczy Augustowskiej. Lecz nie ona była
celem samym w sobie. Stała się dobrym tłem do rozważań nad
ewangelicznymi wydarzeniami nad Jeziorem Galilejskim. I tak już
w drugi dzień naszego spływu dziwiliśmy się wraz z Apostołami
obfitemu połowowi ryb i poznawaliśmy sylwetkę Prawdziwego
Rybaka. Jak przetrwać burzę na jeziorze naszego życia by nie
utonąć i jak należy chodzić po jeziorze, czyli zamyślenia o
spowiedzi i modlitwie, towarzyszyły nam w kolejne 2 dni. By
potem zastanowić się nad Eucharystią i powołaniu. W końcu
nauczyliśmy się dość praktycznej modlitwy: „Oby mi się chciało
chcieć, tak jak mi się nie chce”, abyśmy potrafili być lepszymi
i nie zmarnowali tego minionego, rekolekcyjnego czasu.
Czy Mazury są „przereklamowane”? Sprawdźcie sami, już za rok…
+++
Przyjechałem do Stadnik po raz
pierwszy za namową kolegi z klasy. Pomyślałem sobie, że w
Seminarium Księży Sercanów może być i zabawnie i znajdę czas na
modlitwę wspólnotową i osobistą. Jest tutaj bardzo piękna
kaplica.
Atmosfera panująca we wspólnocie
jest nie do opisania: strasznie mi się tutaj podoba i na pewno
przyjadę tutaj następnym razem. To spotkanie zmieniło w moim
życiu bardzo wiele, mam nadzieję, że na długo.
Lech
+++
Kiedy przeżywałem Dni Skupienia w
Seminarium w Stadnikach. Odczułem taką prawdziwą i cichą
obecność Chrystusa w Najświętszym Sakramencie. Był to czas
bardzo cenny, pełen żarliwej modlitwy i refleksji. Nauczyłem się
pokory, starałem się wyciszyć swoje serce. Mam dużo problemów:
jak każdy miewam złe dni, napotykają mnie cierpienia, ale
przyjmuje je z miłością i otwartym sercem, bo jak pisał św.
Paweł Apostoł: „Nie daj się zwyciężać złu, ale zło dobrem
zwyciężaj”.
Jezus jest dla mnie osobą, na
której zawsze mogę polegać, która wie, co jest dla mnie
najlepsze. Bez wątpienia w każdej chwili mogę wykrzyczeć: „Jezu
ufam Tobie, wiem, że Ty mnie nie zawiedziesz. Ty zawsze
prowadzisz mnie dobrą drogą i wierzę, że będzie tak do końca mej
ziemskiej pielgrzymki. Chcę być jeszcze bliżej Ciebie”.
Przeżyłem cudowne chwile, nie jestem nawet w stanie ich opisać.
Wspaniała atmosfera i głęboko przeżyta spowiedź. Jeszcze nigdy
moja spowiedź nie wyglądała tak pięknie (to była szczera rozmowa
z jedynym i prawdziwym Bogiem). Z czystym sercem mogę napisać,
że czułem się w Stadnikach jak w domu. W każdym człowieku
widziałem brata, nie było tam osób wrogo nastawionych. Klerycy
byli otwarci na rozmowę, mogłem się zwierzyć. Trzeba tylko w
człowieku ujrzeć Chrystusa i to już wystarczy. Prawdziwy
chrześcijanin nie wstydzi się Jahwe, tylko zawierza Mu siebie i
swe życie. Dobrze wyrażał to temat rekolekcji: „Chrześcijanin
nie struś, czyli jak nie chować głowy w piasek”.
Bartek
Zapraszamy na Sercańskie Dni
Młodych:
 |
|