| |
CO MAM WYBRAĆ?
Mijające kolejno lata Twojej młodości wyznaczają
jasną granicę pomiędzy dziecięcą beztroską a odpowiedzialnością
podyktowaną wchodzeniem w dorosłość.
Pewnie na różne sposoby pytasz siebie, pytasz
bliskich, pytasz Boga: co mam czynić, aby nie zmarnować swojego
życia?
Która z dróg jest moja?
Co wybrać, aby być naprawdę szczęśliwym?
Nie jesteś pierwszym, który zadaje sobie te pytania. Spędzały one
sen z oczu ewangelicznemu młodzieńcowi. Przyszedł do Jezusa, bo
chciał znaleźć wskazówkę na dobre życie, na jego spełnienie.
Szukając swojej drogi, nie ograniczał się jednak tylko do tego, co
ziemskie. Pytał o coś więcej: co mam czynić, aby osiągnąć życie
wieczne?
Odpowiedź na wszystkie powyższe pytania posiadają tylko dwie osoby:
ty i Jezus. W ten sposób spotykają się ze sobą projekt życia i
powołanie. Ty masz własne plany na przyszłość, widzisz siebie w
takiej, a nie innej roli. Znasz bowiem swoje możliwości i związane z
nimi szanse, masz przeróżne marzenia, talenty, uzdolnienia i
oczekiwania. Niestety widzisz swoje życie tylko do pewnego momentu,
jakby do linii horyzontu. Co jest dalej? To wie już tylko Jezus. On
widzi twoje życie jakby od drugiej strony, zna cię lepiej niż
ktokolwiek inny i kocha cię jak nikt na świecie. W takiej
perspektywie Jezus wypowiada swoją myśl - oczekiwanie wobec ciebie.
To właśnie jest powołanie, które uszlachetnia twój projekt życia.
Tylko konfrontacja tych dwóch biegunów pozwala we właściwy sposób
określić drogę, którą warto pójść przez życie. Razem z Jezusem
ułożycie twoją przyszłość, abyś nie musiał odchodzić zasmucony - jak
ów młodzieniec.
Tak, ale co robić, aby właściwie odczytać swoje powołanie? Pewnie
nie można tu mówić o gotowej recepcie. Jest to bowiem decyzja, do
której trzeba po prostu stale dorastać. Wskazówek jest wiele i każda
zdaje się być nie bez znaczenia. I tak: ważna jest troska o swój
rozwój duchowy wyrażający się w pogłębianiu wiary, modlitwa, w
czasie której rozmawiasz z Bogiem, oddawanie swego życia Bogu w
pełnym zaufaniu i wreszcie zachowywanie przykazań, jak w przypadku
ewangelicznego młodzieńca, oraz czytanie Pisma św., aby poznać Boga
i Jego wolę, a w końcu rozmawianie o swoim powołaniu z kimś, kogo
darzysz zaufaniem: z przyjacielem, rodzicami, spowiednikiem...
Czy jest w tobie już teraz owo pragnienie "czegoś więcej"?
Realizując Boży zamysł, pełniąc Jego wolę, spełnisz twoje życie -
ochronisz je od smutku sumienia. Czyż nie warto...?
Zapraszamy na Sercańskie Dni
Młodych:
 |
|