|
|
|||||||||||||
|
|
1. Gromadzimy się dziś wokół dwóch postaci – Chrystusa w tajemnicy Jego Najświętszego Serca oraz św. Małgorzaty Marii. O św. Małgorzacie zapewne nigdy byśmy nie usłyszeli, gdyby jej Chrystus nie wybrał, nie powołał do szczególnej misji. Jej zadaniem kilkaset lat temu było przypomnieć współczesnemu jej światu, że istnieje Miłość, że do tej Miłości trzeba się zwrócić, że tylko w Niej świat znajdzie zbawienie. 2. Jakimś znakiem czasów dla nas dziś jest peregrynacja relikwii św. Małgorzaty Marii. Po kilku wiekach przychodzi do nas, aby przypomnieć nam to samo orędzie, które Chrystus niegdyś jej przekazał. Także dziś pragnie ona wskazać na Jezusa, na Jego Serce. Widać zatem, że orędzie to nie straciło nic ze swej aktualności. Jest tak samo potrzebne współczesnemu człowiekowi, a konkretnie nam tu obecnym, jak było niezbędne pokoleniom współczesnym św. Małgorzacie. 3. Żyjemy zanurzeni w świecie takim, jaki on jest. Nowoczesne media pozwalają nam śledzić, przeżywać na bieżąco wszystko, co dzieje się w różnych zakątkach świata. Dzięki temu jesteśmy świadomi różnych tragedii, nieszczęść (chociażby ostatnich trzęsień ziemi), zła, które się dzieją. Jakoś w tych wszystkich dramatach, bolączkach tego świata współuczestniczymy. Ale również w skali makro, w naszych środowiskach, rodzinach, życiu osobistym nie jesteśmy wolni od trosk, zmagań, cierpień, samotności. 4. Wobec takiej rzeczywistości św. Małgorzata Maria wskazuje nam światło nadziei – zbawienie, ratunek dla nas i dla świata jest w Jezusowym Sercu. Ludzkość nie zazna spokoju, dopóki nie zwróci się do tego Najświętszego Serca. Ale i dla nas Jezusowe Serce jest źródłem zbawczej miłości, która ma moc przemienić, ocalić, uczynić szczęśliwym nasze życie. 5. Misja św. Małgorzaty miała jednakże jedną specyficzną cechę, na którą warto zwrócić uwagę. O Małgorzacie mówimy często w kontekście Jezusowego Serca i Jego miłości, o jej niezwykłym wybraniu, dlatego może się wydawać, że życie jej było usłane różami. I może rzeczywiście takim było, z tym, że te róże nie były pozbawione kolców. Pewnego razu Pan Jezus dał jej do wyboru – spokojne życie zakonne połączone z radosną służbą Bogu albo życie naznaczone krzyżem cierpienia, niezrozumienia, upokorzeń. Małgorzata zdała się na wolę Chrystusa, a wówczas On wybrał dla niej tę drugą drogę – przebiegającą w cieniu krzyża. 6. Gdy czyta się pisma Małgorzaty, nie sposób nie zauważyć, że przyjęła ona ten wybór Chrystusa wspaniałomyślnym sercem i odtąd jej osobista odpowiedź na Jego miłość będzie naznaczona duchem ofiary, poświęcenia, dobrowolnego przyjmowania cierpień, upokorzeń. Małgorzata była świadoma, że w ten sposób o wiele bardziej upodobni się do obrazu swojego Mistrza, który przecież od krzyża nie stronił. Dla nas „nowoczesnych” ludzi taka mentalność jest trudna do zaakceptowania. Raczej robimy wszystko, aby cierpienia uniknąć. 7. I jeszcze jedno – cierpienie Małgorzaty wiązało się z misją, którą Chrystus jej powierzył. Skazana była na samotność, na niezrozumienie właśnie przez to, że była inna, dziwna, nie mieściła się w pewnych utartych ramach, posądzano ją o szaleństwo, wyśmiewano się z jej wizji. Nieraz kosztowała twardego chleba upokorzeń. 8. Ta samotność pozwoliła jej łatwiej zrozumieć samotność Chrystusa, również niezrozumianego przez ludzi, dotkniętego obojętnością i ludzką oziębłością. Dlatego te dwa serca tak bardzo przylgnęły do siebie. 9. Od św. Małgorzaty chcemy się uczyć w pełni kochać Chrystusa – ze względu na Niego ogarniać miłością to, co trudne w naszym życiu, przeciwności, niepowodzenia, brak zrozumienia. Myślę, że cierpienia nie trzeba specjalnie szukać, wystarczy, gdy przejmiemy z wiarą i spokojem ducha to, którego nam życie nie oszczędzi. Przyjmując krzyż z Bożej ręki będziemy podobnie jak św. Małgorzata coraz wierniej upodabniać się do obrazu naszego Mistrza. Niech Jego umiłowana uczennica wyprasza nam błogosławieństwo w tym zmaganiu.
|
|
|||||||||||
|
|
|||||||||||||
©
1999 - 2007 SCJ PL
webmaster: ks. Zdzisław Płuska SCJ